To będą dwa decydujące mecze o "być albo nie być" chorzowskiego Ruchu na „zapleczu ekstraklasy”. „Niebiescy” po raz kolejny w swojej długoletniej historii zmierzą się w barażach o II ligę. W najbliższą sobotę o godz. 14 nastąpi pierwsza „wymiana ciosów” pomiędzy podopiecznymi trenera Fornalaka, a zawodnikami Znicza Pruszków.
Kto na początku sezonu myślał, że Ruch będzie walczył o awans do Idea Ekstraklasy, ten był w błędzie. Na starcie rozgrywek z szumnego hasła „biednie ale uczciwie” pozostał tylko ten pierwszy człon. Runda jesienna pod względem finansowym była dla piłkarzy piekłem. Mimo tego, ostatnie mecze przed przerwą zimową pokazały, że ambicja i walka nie jest im obca. Wysoka wygrana z Koroną Kielce przed własną publicznością była wspaniałym prognostykiem na następna rundę.
Kiedy w grudniu ubiegłego roku klub przejęła Sportowa Spółka Akcyjna z Mariuszem Klimkiem na czele, wówczas pojawiło się zielone światło do normalności. W klubie doszło do kilku – jak się wtedy wydawało – wzmocnień. Po kilku latach przerwy, piłkarze Ruchu znów wybrali się na obóz przygotowawczy do ciepłych krajów. Oprócz „wypadu” do Tunezji „Niebiescy” przygotowywali się na obiektach Startu w Wiśle. Niestety wspaniałe warunki, jakie zafundował im Mariusz Klimek zostały zaprzepaszczone. Początek rundy wiosennej pokazał, że zawodnicy trenera Wyrobka są ospali. Brakowało im ambicji, woli walki i przede wszystkim – zgrania.
Przez cały sezon gra Niebieskich nie "kleiła" się”. Ogólnie rzecz biorąc, nie była to gra, na którą byli nastawieni kibice, działacze, trenerzy czy nawet sami piłkarze... W końcu doświadczony trener Jerzy Wyrobek spasował. Ja nie siądę już na tej ławce. Ja tutaj nie przyszedłem do klubu, który był poukładany. Przyszedłem do klubu rozbitego, biednego i jeżeli to ma pomóc tej drużynie ja rzucam rękawice i życzę wszystkiego najlepszego klubowi – mówił po meczu z GKS-em Bełchatów popularny„Pingol”. Jego stanowisko wkrótce objął Dariusz Fornalak , jednakże i on nie był w stanie „poukładać” drużyny, w taki sposób, by zapewnić jej spokojny byt w drugiej lidze. Po przegranym meczu z Arką Gdynia wszystko stało się więc jasne: „Niebiescy po raz kolejny zagrają w barażach o utrzymanie się w drugiej lidze”.
Miejski Klub Sportowy "ZNICZ" został założony w 1923 r. a ich barwy klubowe są: żółto - czerwono - niebieskie. Najbardziej znaną postacią zespołu jest trener Krzysztof Chrobak (szkoleniowiec, znany z pracy z pierwszoligową Polonią Warszawa) oraz Ferdynand Chi-Fon – były zawodnik Pogoni Szczecin. Obecnie stadion Znicza jest w przebudowie, toteż nie zobaczymy na nim zorganizowanej grupy sympatyków ze Śląska.
Drużyna piłkarska z Pruszkowa zanotowała w III lidze 15 zwycięstw, 9 remisów i 6 porażek. Co ciekawe zespół Znicza, zajmował dopiero ósmą lokatę po rundzie jesiennej. Po przerwie zimowej nastąpiło solidne przebudzenie. Podopieczni trenera Chrobaka ponieśli tylko dwie porażki (dla porównania – Ruch tyle spotkań wygrał w rundzie wiosennej)! Kibice z Pruszkowa z niedowierzaniem patrzeli na tabelę I grupy III ligi. Mało znany zespół z Mazowsza wywalczył baraże o drugą ligę!
W sobotnim meczu zabraknie kontuzjowanego Piotra Mosóra oraz Artura Błażejewskiego. Ten drugi skarży się na uraz lewego kolana, które w dniu dzisiejszym zostanie poddane zabiegowi. Chciałbym pomóc kolegom, ale niestety stan zdrowia nie pozwala mi na to, żeby grać w tych spotkaniach – smuci się chorzowski pomocnik. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera. Będzie na pewno bardzo ciężko. Wiadomo, że jest to coś wielkiego dla Znicza: po pierwsze wejść do drugiej ligi, a po drugie ograć Ruch Chorzów. W związku z tym przystąpią oni bardzo zmobilizowani do tego meczu. Będzie nam niezwykle trudno – powiedział przed tym spotkaniem kapitan „Niebieskich”, Mariusz Śrutwa.
Pierwsze spotkanie barażowe odbędzie się już jutro o godz. 14 w Pruszkowie. Rewanż odbędzie się cztery dni później na stadionie przy ul. Cichej. Historia lubi się powtarzać. Mamy nadzieję, że po ciężkiej przeprawie w Pruszkowie zobaczymy łatwe zwycięstwo "u siebie", tak jak to miało miejsce rok temu podczas baraży ze Stalą Rzeszów. Na razie nie ma co „gdybać”. Jedno jest pewne. Tylko wygrana w meczach barażowych może uratować piłkarzy przed degradacja do niższej klasy rozgrywkowej. W przeciwnym razie legenda polskiej piłki nożnej pozostanie… tylko legendą i to na dodatek pół żywą!