W Chorzowie liczą, że obok Igora Lewczuka, Jakuba Smektały i Łukasza Burligi wzmocnieniem zespołu będzie także ... Paweł Abbott. 29-letni napastnik w poprzedniej rundzie nie pokazał niczego nadzwyczajnego i mecze najczęściej oglądał z ławki rezerwowych. Jednak w nadchodzącym sezonie ma się to zmienić. Zawodnik ma nadzieję wywalczyć sobie miejsce w podstawowej jedenastce i zachwycać kibiców swoimi golami, tak jak to miało miejsce w letnich sparingach.
- Poprzednia runda nie była w moim wykonaniu taka, jak bym chciał. Do Ruchu przyszedłem w ostatnim dniu okienka transferowego, tak więc nie przepracowałem z drużyną okresu przygotowawczego. Maciek z Arkiem zaczęli dobrze grać i strzelać bramki. Zdawałem sobie sprawę, że w tym momencie nie było dla mnie miejsca w składzie – opowiada Paweł Abbott.
Przełamanie nastąpiło w trakcie przygotowań do nowego sezonu. Zawodnik otrzymał w meczach sparingowych szansę od trenera Fornalika i wykorzystał ją najlepiej jak potrafi - w sześciu meczach towarzyskich zdobył pięć bramek. - Paweł zrobił postępy. Widać to na treningach, a też on sam to pewnie czuje. Liczę, że teraz swoją dyspozycję potwierdzi w meczach mistrzowskich – mówi trener Ruchu, Waldemar Fornalik.
Szkoleniowiec chorzowian cieszy się, że dzięki postępom Pawła Abbota, ma teraz do dyspozycji w ataku trzech równorzędnych zawodników (również Macieja Jankowskiego i Arkadiusza Piecha - przyp .red.). - Nie wiem, która dwójka piłkarzy zagra w przodzie. Próbowaliśmy różnych wariantów i za każdym razem naprawdę nieźle to wyglądało - nie ukrywa trener Fornalik.
źródło: Niebiescy.pl