Remigiusz Jezierski (napastnik Ruchu):
- Cały czas jest ten sam problem, że pierwsi nie strzelamy bramek. I właściwie tylko o to chodzi. Na tym etapie naszego przygotowania, jeżeli uczynimy to pierwsi, to z reguły będą to łatwe zwycięstwa. Mieliśmy te sytuacje dzisiaj, nie udało nam się strzelić, ale walczyliśmy do końca i to przyniosło rezultat. Czy w drugiej połowie Miedź opadła z sił? Chyba tak i to jest poniekąd taka selekcja na słabsze i silniejsze zespoły. My staramy się grać piłkę na dwa przyjęcia. Dopóki nie ma wyników, jest to postrzegane jako słaby Ruch. My się jednak po cichu w szatni tym nie przejmujemy. Wiemy, że futbol tak teraz wygląda, że trzeba czekać na stworzone sytuacje. Nasza słabość polega na tym, że ich nie wykorzystujemy.
Śmialiśmy się przed meczem, że przy trzeciej bramce nikt nie będzie chciał podawać, tylko sam strzelać. Ale o tym zapomnieliśmy. "Pepe" dograł mi piłkę i ... przechodzę do historii (śmiech).
Dzisiejsze zwycięstwo dedykujemy Gerardowi Cieślikowi, który jutro będzie obchodził 80. urodziny. (rob)
Piotr Ćwielong (napastnik Ruchu):
- W każdym meczu widać, że nikt nam nie da łatwo punktów. Musimy walczyć i wierzyć, że osiągniemy korzystny rezultat i będziemy mieć te trzy punkty. Zawsze to my prowadzimy grę. Staramy się grać ładnie i skutecznie. Dzisiaj często udawało nam się grać z klepki i Miedź padła po niecałej godzinie gry. Przykro było, kiedy momentami słyszeliśmy doping naszych kibiców. Jesteśmy piłkarzami i musimy być odporni na to. (neo)
Grażvydas Mikulenas (napastnik Ruchu):
- Przyjęchaliśmy tu po trzy punkty i wracamy z pełną zdobyczą. Miedź strzeliła nam pierwsza bramkę i wybiła nas tym z rytmu. Musieliśmy odrabiać straty i na szczęście udało się. Mieliśmy jeszcze więcej dobrych sytuacji. Domżalski miał sam na sam i "Ecik" strzelił "z bani" w poprzeczkę. Pozostaje nam się cieszyć. Nie można mówić, że dzięki mojemu wejściu na boisko wygraliśmy. Na zwycięstwo pracuje cała drużyna i wygrywa cała drużyna. (neo)