- Ruch będę wspominał bardzo dobrze. Przez 4 i pół roku ten klub trafił do mojego serca - mówi
Krzysztof Nykiel.
28-letni zawodnik po raz pierwszy mógł dziś trenować z Cracovią, z którą przed kilkoma dniami związał się 3-letnią umową. Stało się tak dzięki temu, że doszedł wczoraj do porozumienia z działaczami Ruchu i rozwiązał obowiązujący do 30 czerwca kontrakt. Nykiel wcześniej nie zdecydował się na przedłużenie go i wybrał ofertę "Pasów".
Z twojej strony nie było zapewnienia, że zostaniesz w Ruchu? Takie informacje pojawiały się w mediach.
Krzysztof Nykiel: - Powiedziałem, że chcę zostać w Ruchu. Jednak chcieć, a obiecać to dwie różne rzeczy. Nikomu nie patrzałem w oczy i nie powiedziałem: obiecuję, że zostanę. Jestem słownym człowiekiem. Stwierdziłem, że chcę zostać w Chorzowie, bo spędziłem tu prawie pięć lat.
Jak wyglądały rozmowy z Ruchem o nowym kontrakcie?
- Konkretne rozmowy toczyły się mniej więcej od początku maja. Z panem Smagorowiczem odbyłem także luźną rozmowę na zakończeniu sezonu w restauracji, a z dyrektorem Mosórem umówiłem się, że po powrocie z urlopów spotkamy się jeszcze przed rozpoczęciem treningów i tak też się stało. Nie było jednak tak, że przyjechałem na Cichą do dyrektora z podpisanym kontraktem. Wcześniej poinformowałem o propozycji Cracovii. Dopiero po kilku dniach złożyłem autograf na umowie.
Czego więc zabrakło do tego, żebyś nie odszedł z Ruchu?
- Nie chciałbym o tym mówić, bo nie chcę się źle wypowiadać na temat klubu, któremu dużo zawdzięczam jeśli chodzi o względy sportowe. Przyjąłem ofertę Cracovii, ale nie będę zdradzał powodów, dla których to zrobiłem.
Jak będziesz wspominał Ruch?
- Bardzo dobrze. Mówiłem już o trzech rzeczach, które działały za tym, żeby zostać. Pierwsza to kibice. Przez 4 i pół roku zostawiłem tu dużo serca i myślę, że dzięki temu mnie szanowali. Może nie tak jak "Grzybka" czy Andrzeja Niedzielana, ale doceniali moje zaangażowanie. Dzięki trenerom z kolei zrobiłem postęp piłkarski. Każdy ze szkoleniowców - zarówno Radolsky, Pietrzak jak i bracia Fornalikowie - sprawił, że stałem się lepszym zawodnikiem. Myślę, że oni też mają satysfakcję z tego, że odchodzi stąd piłkarz, który może nie jest gwiazdą, ale zrobił postęp i coś prezentuje. Nie zapominam też oczywiście o wyjątkowej atmosferze w szatni.
W przyszłym sezonie w ekstraklasie występował będzie ŁKS Łódź, którego jesteś wychowankiem. Nie chodziła ci po głowie opcja powrotu do twojego pierwszego klubu?
- Rzeczywiście jeszcze w trakcie sezonu pojawiło się zapytanie ze strony ŁKS-u, ale bez żadnej konkretnej propozycji. Na pewno chciałbym jeszcze kiedyś zagrać w barwach klubu, którego jestem wychowankiem. Jest to może trochę dziwne, jednak naprawdę szczere, ale mam teraz w sercu dwa kluby, które nie lubią się. Nawet jeśli minie trochę czasu, to i tak dalej będę wchodził na Niebieskich i oglądał mecze Ruchu, bo przez te 4 i pół roku ten klub trafił do mojego serca.
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)