Wojewodowie pod koniec minionego sezonu podjęli decyzję o zamknięciu stadionów Lecha, Legii, Śląska, Widzewa i Zagłębia Lubin. Teraz państwo może zapłacić za ten błąd, gdyż zdaniem klubów decyzje o meczach bez kibiców były niezgodne z przepisami.
"Rzeczpospolita" dotarła do decyzji wydanych przez wojewodów. Uzasadnienia są bardzo ogólne - wskazują jedynie, że fani naruszali porządek, często nie mówią nic o tym, jakiej drużyny kibice, podczas jakiego meczu i na jakim stadionie wszczynali burdy.
Wojewoda mazowiecki napisał np., że przed meczem Legii z Polonią Warszawa kibice rozbujali wagon metra. Z kolei wojewoda łódzki zamknął stadion Widzewa, ponieważ podczas meczu z GKS-em Bełchatów skandowano obraźliwe i wulgarne hasła. Tymczasem protokół delegata na ten mecz wskazuje, że "organizacja zawodów stała na wysokim poziomie, a na nieliczne wulgaryzmy nastąpiła właściwa reakcja organizatora imprezy". Stadion Lecha zamknięto pomimo pozytywnej opinii policji i prezydenta Poznania.
Cztery kluby ekstraklasy oszacowały swoje straty z powodu zamknięcia stadionów na łączną kwotę ok. 2 mln złotych. Widzew i Śląsk szacują, że straciły po ok. 150 tys. zł. Straty Lecha i Legii sięgają po ok. 900 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć utracone korzyści, np. z reklam.
Kluby odwołały się od decyzji wojewodów do szefa MSWiA. - Jeżeli ministerstwo odrzuci odwołanie, prawdopodobnie pójdziemy do sądu - mówi Michał Mazur, rzecznik Śląska Wrocław.
Wojewodowie bronią swoich decyzji. - Czekamy na rozstrzygnięcie ministra. Jeśli sprawy trafią do sądu, będziemy bronili argumentów, które zawarliśmy w uzasadnieniu decyzji - mówi Grzegorz Minard z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
źródło: Rzeczpospolita / Niebiescy.pl