Przed ostatnim meczem swojej drużyny w sezonie 2010/11 trener Waldemar Fornalik zapewnia, że widzi w zespole potencjał i rozgrzesza swych podopiecznych po przegranej z wrocławianami.
Fornalik nie ukrywał irytacji po, zakończonym klęską swojego zespołu, starciu z Polonią Warszawa. Z kolei analizując mecz ze Śląskiem Wrocław, również przegranym, miał... o wiele lepszy nastrój. - Dla mnie to były dwa nieporównywalne mecze - wyjaśnia szkoleniowiec. - Po spotkaniu z Polonią Warszawa byłem bardzo zły na naszą grę i postawę. To nie podlega dyskusji, bo ja nie podpisuję się pod takim graniem. Po meczu ze Śląskiem mogę być natomiast większym optymistą. Sytuacji bramkowych to my mieliśmy więcej, wynik nie odzwierciedlił tego co się działo na boisku - twierdzi Fornalik.
Zdaniem trenera optymizm ten dało kilku zawodników, którzy udowodnili że mogą być szkieletem nowej, lepszej drużyny. - Druga połowa pokazała, że potrafimy grać w piłkę, że z drużyną, która na wiosnę zwyciężała z najlepszymi w tym kraju, graliśmy jak równy z równym, a momentami to my dyktowaliśmy warunki. Kilku zawodników dało sygnał, że mogą wejść w kolejny sezon i tworzyć podwaliny pod drużynę, która będzie dobrze grała w piłkę.
W niedzielę o godzinie 17:00 "Niebiescy" rozegrają w Białymstoku swój ostatni mecz w sezonie. Zawodnicy zapowiadają, że chcą zatrzeć złe wrażenie, które powstało po serii trzech kolejnych porażek. - My nie mamy nic do stracenia. Powinniśmy wyjść na boisko i zagrać najlepiej jak potrafimy - mówi Fornalik. Zwraca też uwagę na akcję protestacyjną kibiców, polegającą na niemal całkowitym zaprzestaniu dopingu. - Nie wiem, czy to odpowiedni sposób pokazywania swojego protestu. Można było zrobić to inaczej, gdyż najbardziej uderzyło to w piłkarzy i na to, co się dzieje na boisku - kończy opiekun Ruchu.
źródło: Niebiescy.pl