"Niebiescy" poza domem spędzą w sumie pięć dni. W tym czasie odwiedzą Gdynię i Poznań. Czy z tej "wycieczki" przywiozą pamiątki w postaci punktów?
Pierwszą zdobycz chorzowianie mogą już zainkasować w środę. Podopieczni Waldemara Fornalika zagrają z Arką. Zespół "Niebieskich" już we wtorek rano udał się w podróż nad morze, by przygotować się do tego meczu. W autobusie zabrakło Gabora Straki, który zmaga się z kontuzją. – Rezonans magnetyczny wykazał zerwanie przyczepu mięśnia w kontuzjowanej nodze Słowaka. Lekarz zaordynował leczenie farmakologiczne stanu zapalnego – informuje trener Ruchu, który ma nadzieję, że Słowak wróci na boisko w ciągu kilku dni.
W kadrze na mecz z Arką zabrakło także Piotra Stawarczyka. Obrońca "Niebieskich" w spotkaniu z Zagłębiem Lubin obejrzał czwartą żółtą kartę, w efekcie czego musi pauzować. W Gdyni jego miejsce zastąpi najprawdopodobniej Żeljko Djokić. Na prawej stronie defensywy zagra albo Ariel Jakubowski, albo Krzysztof Nykiel.
W zespole Arki Gdynia nie zagra kontuzjowany Michał Płotka. - Na urazy narzekają także Marciano Bruma i Paweł Zawistowski. Do zespołu wracają po pauzie Burkhardt i Bożok. Jest także Ervin Skela. Jutro będę wiedział czy na któregoś z nich będę mógł liczyć – wyjaśnia trener Arki, Frantisek Straka.
Gdynianie znajdują się na miejscu spadkowym. W rundzie wiosennej "żółto-niebiescy" wygrali na własnym stadionie tylko jeden mecz – z ostatnim (w tym czasie) zespołem w Ekstraklasie, Cracovią. "Arkowcy" byli bliscy wywalczenia komplet punktów także w derbach Trójmiasta, ale w ostatnich minutach spotkania Lechia odrobiła dwubramkową stratę i mecz zakończył się remisem 2:2. – Taki mecz, jak ten z Lechią, zdarza się raz w sezonie, a może nawet raz na kilka lat. Lechia w derbach Wybrzeża nie istniała, Arka była zdecydowanie lepsza. Powinna to spotkanie wygrać w "cuglach", ale jak widać - w piłce nie zawsze wygrywa ten lepszy - zaznacza Marek Zieńczuk, pomocnik "Niebieskich".
Jego zdaniem lokata, którą zajmują gdynianie, nie odzwierciedla ich postawy. - Arka nie gra tak słabo, jak sugeruje to jej obecna pozycja w tabeli. To groźny zespół zwłaszcza na własnym boisku. Oglądałem jej ostatnie ligowe występy, pokazała w nich naprawdę kawał solidnego futbolu – dodaje popularny "Zieniu".
W obecnej sytuacji Arce potrzebne są każde punkty. Dla drużyn przeciwnych oznacza to w tym wypadku tylko jedno – trudną przeprawę z broniącym się przed spadkiem zespołem. - Nastawiamy się na twardy bój, wiedząc, że Arka musi wygrać, jeśli chce się utrzymać. Spodziewamy się, że nasi przeciwnicy będą zdeterminowani i nie odpuszczą na boisku nawet centymetra – przestrzega trener "Niebieskich".
Słowa szkoleniowca Ruchu zdaje się potwierdzać opiekun Arki: - Musimy być agresywni i każdym sposobem dążyć do wygrania tego spotkania. Oczywiście siły musimy umiejętnie rozłożyć na 90 minut. Ruch na pewno będzie bardzo groźny. Mają z przodu szybkich zawodników, mogą grać z kontry. My mamy jednak swój plan i zrobimy wszystko, aby go zrealizować i wygrać.
O tym, co wyjdzie z tych założeń, przekonamy się w środę o godz. 16:15. Faktem jest, że to chorzowianie cieszyli się z ostatnich meczów rozgrywanych w Gdyni. Rok temu "Niebiescy" pokonali Arkę 3:0, a dwa lata temu 2:1. Nie mielibyśmy nic przeciwko, aby ta zwycięska passa była kontynuowana.
Arbitrem spotkania będzie Paweł Pskit z Łodzi. Mecz będzie transmitowany przez stację Orange Sport, a my tradycyjnie zapraszamy na naszą tekstową relację LIVE.
Chorzowianie po spotkaniu z Arką spędzą noc w Gdyni i tam na drugi dzień przeprowadzą zajęcia. Znad morza piłkarze Ruchu udadzą się prosto do Poznania, gdzie w piątek odbędą jeszcze jeden trening, a w sobotę zagrają mecz z Lechem.
Przewidywane składy:
Arka: Moretto - Wilczyński, Szmatiuk, Rozić, Noll - Ivanovski, Zawistowski, Siebert, Czoska, Glavina - Labukas.
Ruch: Perdijić – Nykiel, Djokić, Grodzicki, Szyndrowski - Grzyb, Malinowski, Lisowski, Komac, Zieńczuk - Jankowski. |
źródło: Niebiescy.pl