Łukasz Janoszka (pomocnik/ napastnik Ruchu):
- Nie wiem czy to było najlepsze spotkanie w moim wykonaniu, ale jestem bardzo zadowolony. Drużyna odniosła zwycięstwo, a mnie udało się strzelić bramkę. Dostałem bardzo dobre podanie, zabrałem się z piłką, uderzyłem na siłę i akurat wpadło.
Graliśmy piłką, zawodnicy KSZO musieli cały czas biegać i się przesuwać, aż w końcu opadli z sił. Czy czerwona kartka miała znaczenie na nasze dalsze poczynania? Myślę, że nie duże, ale na pewno nam pomogła. Nie jestem od ocenania sędziów, ale ewidentnie ten mecz dzisiaj nie wyszedł arbitrowi. Gubił się w swoich decyzjach na niekorzyść obu zespołów. Miejmy nadzieję, że od tego spotkania znów ruszymy i z meczu na mecz będzie i lepsza gra, i nie bedziemy się już musieli tak męczyć. Powiększamy w tabeli przewagę, ale nie patrzymy się za siebie, tylko musimy dalej konsekwentie wygrywać.
Bardzo się cieszę, że trener dał mi szansę odbić się po spotkaniu w Opolu. Nabieram większej pewności, koledzy z drużyny mi dużo pomagają.
Nie można tak dokładnie określić kto jest napastnikiem. Gramy tak, że jeden gra na szpicy, drugi się wycofuje. Z Piotrkiem się bardzo dobrze rozumiemy, a dzisiaj solidarnie podzieliliśmy się bramkami (śmiech). (rob)
Piotr Ćwielong (napastnik Ruchu):
- Było dużo walki. Obie drużyny pokazały, że potrafią grać w piłkę, ale my wyszliśmy zwycięsko z tego pojedynku. W sytuacji, w której strzeliłem gola, nie było spalonego. Wybiegłem do piłki zza obrońcy. Każda drużyna, która traci w ten sposób bramkę, ma później jakieś pretensje do sędziego. Radość po golu była ogromna, bo bardzo długo na to czekałem. Nieważne jednak, kto strzela, ważne że wygrywamy. Liczą się trzy punkty, bo idziemy na awans. Kartki dla KSZO były słuszne, bo brutalnie faulowali nas od tyłu. Było to konsekwencją czerwonej kartki. Drużyna przegrywająca może mieć pretensje do sędziego. My też przegrywaliśmy, czy remisowaliśmy i też mieliśmy pretensje. Reakcja kibiców KSZO po meczu jest dla mnie zrozumiała. Nasi sympatycy również żywiołowo reagowali podczas spotkania z Sosnowcem.
Cieszy atmosfera w drużynie. Podnieśliśmy się przegrywając 1:0 na wyjeździe i wygraliśmy 2:1. Mam nadzieję, że jest to przełomowy moment. Czekamy teraz na niedzielę i mecz z Piastem. (neo)
Robert Mioduszewski (bramkarz Ruchu):
- Był to bardzo ciężki mecz, ale udało nam się go wygrać. Byliśmy cały czas stroną przeważającą. KSZO grało u siebie i groźnie kontraatakowało. Strzał Frańczaka był dosyć trudny do obronienia. Piłka była śliska i jeszcze po rykoszecie. Nie patrzymy na to, jak grały inne zespoły. Nas interesuje tylko nasza gra i nasze mankamenty, które musimy poprawić, żeby grać coraz lepiej i zwyciężać. (rob)
Piotr Kosiorowski (pomocnik KSZO):
- W pierwszej połowie prowadziliśmy 1:0, graliśmy bardzo dobrze. Pozostał nam bardzo duży niedosyt, bo w drugiej połowie pan sędzia - który jest moim zdaniem ofiarą korupcji polskiej piłki nożnej, jest mało doświadczony i w ogóle nie wiadomo skąd został wyciągnięty - bawił się w iluzjonistę i wyciągał kartki, jak króliki z kapelusza. Brak mi do tego słów! Jeszcze trzeba nadmienić, że druga bramka dla Chorzowa padła z ewidentnego spalonego. Zawodnik, który chciał przepuszczać piłkę, dotknął ją, a w tym momencie Ćwielong był na metrowym spalonym. Uważam, że ograbiono nas dzisiaj z punktów. (rob)