Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Dzisiaj byliśmy świadkiem bardzo zaciętego pojedynku, toczonego w przeważającej mierze na pograniczu faulu. Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, które było okupione ogromnym wysiłkiem. Przeciwko nam zagrała bardzo zdeterminowana drużyna, toteż walka trwała od początku do końca meczu. Bardzo się cieszę z tej wygranej i na pewno w dobrych nastrojach przystępujemy do następnego meczu.
Wojciech Borecki (trener KSZO Ostrowiec Św.):
- Gratuluję trenerowi Wleciałowskiemu zwycięstwa. Zmierzyliśmy się z najlepszą drużyną w drugiej lidze, ale to nie znaczy, że zasłużyliśmy na porażkę. Wiedzieliśmy przed meczem, że umiejętności czysto piłkarskie będą po stronie Ruchu Chorzów, ale mieliśmy na nich sposób. Do momentu czerwonej kartki Ruch nie stworzył żadnego zagrożenia. Jeden strzał, jedna sytuacja w pierwszej połowie. Ja byłem święcie przekonany, że prowadząc 1:0 dowieziemy ten wynik do końca, bądź zdołamy jeszcze strzelić jakąś bramkę. Z czarą goryczy muszę przyznać, że spotkanie zepsuł sędzia. Nie wiem co było powodem czerwonej kartki. Jeśli będą tacy sędziowie praktykować w drugiej lidze, to ja się nie będę dziwił, jeżeli będzie dochodziło do incydentów na boisku i zamieszek wśród kibiców. Sędzia stał się głównym "bohaterem" spotkania, odebrał nam możliwość walki o zwycięstwo. Swoimi decyzjami spowodował, że gra zrobiła się zbyt ostra. Nigdy nie poświęcałem sędziom tyle uwagi, ale zdecydowanie podkreślam, że nieudaczników nie można dawać do praktykowania na tym poziomie. Winię go za to wszystko, co działo się na boisku od momentu czerwonej kartki. Jeszcze raz podkreślam, graliśmy dzisiaj z najlepszym zespołem w lidze i życzę Ruchowi awansu do I ligi.