- Chciałbym zakończyć swoją przygodę z Ruchem tak godnie, jak Mariusz Klimek - stwierdził we wtorek Dariusz Smagorowicz, który przejął akcje Klimka i został głównym udziałowcem klubu.
Klimek zapewnił, że chce odkupić jedną, symboliczną akcję od któregoś z pozostałych udziałowców i zachować na pamiątkę. - Sygnał jest jasny - nie ma żadnego konfliktu. Doszliśmy do porozumienia i muszę przyznać, że dzięki temu "wyszedłem na zero". Sprawy sądowe, które się toczyły, zostaną w naturalny sposób wygaszone, bo Varexpol stracił prawo do roszczeń w sprawie Ruchu - zakomunikował Klimek, który w 2004 roku przejął stojący na skraju bankructwa chorzowski klub i później wyprowadził go na prostą.
- Przyznam szczerze, że nie zacząłbym tej przygody drugi raz i to tylko i wyłącznie z jednego powodu. Niebagatelnie ucierpiała bowiem na całej historii moja rodzina. Chciałbym jej teraz serdecznie podziękować za serdeczność, wyrozumiałość. Anicie, dzieciakom, rodzicom którzy nie mieli dużo do czynienia ze sportem, a przez moje zaangażowanie stali się wiernymi kibicami. To dotknęło również moich synów, którzy są chyba największymi kibicami Ruchu za oceanem! Chcę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego co osiągnęliśmy - panu Krzysztofowi Ziętkowi, pani Kasi Sobstyl, panom Mosórowi, Patermanowi, Smagorowiczowi. Słowem - wszystkim, których splótł los i którzy chcieli pomóc. Ich wsparcie było ogromne i bez tego nie dalibyśmy rady - zakończył tę swoistą "przemowę" Klimek. Zaznaczył też, że otrzymał 4 oferty współpracy od innych klubów (w tym dwóch ze Śląska).
Klimek, póki co pozostanie jednak w radzie nadzorczej Ruchu na prośbę Smagorowicza i Janusza Patermana. - Tak jak ma się w sercu jedną kobietę, tak ma się i jeden klub. Ruch zawsze pozostanie w moim jako ten jedyny. Cieszę się, że będę pracować w roli doradcy. Mam nadzieję, że teraz Darek moje sugestie będzie oceniać nieco inaczej - uśmiechnął się były właściciel Ruchu.
źródło: Niebiescy.pl