Już dziś "Niebiescy" rozegrają kolejny mecz o mistrzostwo drugiej ligi. Tym razem na wyjeździe zmierzą się ze zdegradowanym KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. - W tej drużynie znajdują się młodzi zawodnicy, którzy na pewno będą chcieli się pokazać. Zdajemy sobie sprawę z tego, że będzie to trudne spotkanie, ale wierzymy w zwycięstwo - mówi Marek Wleciałowski, który wczoraj został wybrany "Chorzowianinem Roku 2006".
Ostatni tydzień ostrowczanie zapamiętają na długo. Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej podjął decyzje w sprawie kar w tzw. "aferze korupcyjnej". Jednym z ukaranych klubów było właśnie KSZO, które będzie musiało zapłacić 50 tys. zł., a przyszły sezon rozpocznie w niższej o jeden szczebel klasie rozrywkowej i z sześcioma ujemnymi punktami.
Podopieczni Wojciecha Boreckiego nie przejęli się decyzjami podjętymi przez WD i w weekend dopisali do swojego dorobku trzy punkty. Zwycięstwo nad Kmitą Zabierzów zapewnił im Krystian Kanarski, który wykorzystał rzut karny. Szkoleniowiec pomarańczowo-czarnych liczy, że dziś będzie podobnie. - Ruch nie gra tak jak jesienią. Mimo to, nadal jest to bardzo trudny i wymagający rywal. Myślę, że będziemy świadkami ciekawego spotkania. Obie drużyny nie stoją na straconej pozycji. Każdy może wygrać z każdym, co pokazuje każda ligowa kolejka - stwierdza optymistycznie Borecki.
Chorzowianie w rundzie jesiennej mają ogromny problem ze strzelaniem goli. W sześciu ligowych spotkaniach tylko dwa razy znaleźli sposób na bramkarza rywala! - Od początku tkwi w nas taka niemoc. Staramy się, co widać we wszystkich meczach. Nie wychodzi nam to jednak tak, jak w poprzedniej rundzie. Wtedy, gdzie nie kopnęliśmy to wpadło - wyjaśnia Piotr Ćwielong.
"Niebiescy" mimo sporego falstartu zdołali utrzymać pozycję lidera. Wszystko to dzięki rywalom, którzy nie potrafili tego wykorzystać. Przewaga nad kolejnymi drużynami "stopniała" już jednak prawie do minimum. - Nie patrzymy na inne zespoły, bo co z tego, że inni grają pod nas, jeśli sami nie wygrywamy. Staramy się grać jak najlepiej i zdobywać punkty. Możemy wygrywać nawet 1:0. Pod koniec sezonu, jak awansujemy to nikt nie będzie pamiętał o wynikach, tylko o tym, że jesteśmy w pierwszej lidze - mówi zawodnik kuszony ofertami przez Wisłę Kraków.
Jesienią, KSZO poległo w Chorzowie 2:1 właśnie po bramkach "Pepe". Wówczas, oprócz porażki, zespół z województwa świętokrzyskiego został osłabiony na dłuższy okres czasu. Tuż po rozpoczęciu spotkania Marcin Rogoziński złamał nogę w starciu z Michałem Pulkowskim. Zawodnik wrócił już do pełni i najprawdopodobniej wybiegnie dzisiaj na boisko.
Ostatnia wizyta chorzowian w Ostrowcu Świętokrzyskim zakończyła się wysokim zwycięstwem 4:1. Hat-tricka zdobył wtedy Grażvydas Mikulenas, który tym razem został w domu, ponieważ musi pauzować za nadmiar żółtych kartek. Na boisku nie zobaczymy także Ariela Jakubowskiego. - "Ari" przeszedł niedawno zabieg w Katowicach. Nie można stwierdzić ile będzie musiał pauzować, bo kontuzja kości jarzmowej jest rzadko spotykana i nie się, do czego odnieść. Okres przerwy w grze potrwa jednak około 2-3 tygodnie - informuje Jarosław Barteczko, kierownik drużyny. Trykotu z "eRką" nie założy dziś także Michał Haftkowski, który pojechał na konsultację szkoleniową kadry U-20.
Trener Borecki nie będzie mogł skorzystać z usług Marcina Woźniaka (od kilku miesięcy leczy kontuzję) i Piotra Choraba (doznał groźnego urazu głowy podczas meczu rezerw).
Sędzią spotkania będzie Piotr Wasielewski. Początek meczu o 18:30.
Przewidywane składy:
KSZO: Kapsa - Łatkowski, Kardas, Kiczyński, Sojka - Robaszek, Rogoziński, Trałka, Kosiorowski, Kanarski - Wójcik.
Ruch: Mioduszewski - Grzyb, Adamski, Baran, Nykiel - Łudziński, Pulkowski, Bonk, Janoszka - Sokołowski, Ćwielong.