Marcin Borski nie poniesie konsekwencji za słabe sędziowanie w meczu Widzewa Łódź z Ruchem Chorzów. Na spotkaniu zabrakło wyznaczonego przez PZPN obserwatora, Grzegorza Reka. Sędziemu z Warszawy ujdzie więc na sucho skandaliczne prowadzenie meczu przyjaźni. - Borski nie dostał noty za to spotkanie. Według przepisów nie można ocenić pracy sędziego na podstawie zapisu wideo - tłumaczy przewodniczący Kolegium Sędziów Janusz Eksztajn.
A co z obserwatorem, który zamiast jechać do Łodzi, został w domu? - Decyzję o karze dla Reka podejmie Zarząd Kolegium Sędziów w przyszłym tygodniu. Jednak przynajmniej do połowy maja nie będzie obserwował meczów ekstraklasy - zapowiada Eksztajn.
źródło: Niebiescy.pl/ Przegląd Sportowy