Gospodarze przy okazji tego meczu fetowali razem z kibicami awans do I ligi. Dla Ruchu było to przetarcie przed czekającymi go barażami.
Widać było, że kielczanie bardzo chcą wygrać i raz za razem atakowali bramkę Sebastiana Nowaka. Ale i Ruch od czasu do czasu zagrażał kieleckiej bramce. Być może wynikało to z tego, że na ostatni mecz trener Ryszard Wieczorek zestawił eksperymentalną obronę: na prawej stronie zagrał Tomasz Owczarek, w środku - pierwszy raz w tej rundzie - Sławomir Rutka. Do tego w bramce pokazał się wreszcie Łukasz Załuska, który dotąd bronił tylko w meczach pucharowych. W przednich formacjach zmian nie było, więc i ataki gospodarzy były składne. Wreszcie w 39. min stało się to, co wisiało w powietrzu. Po dośrodkowaniu Grzegorza Bonina w polu znalazł się Grzegorz Piechna i to wystarczyło, by Korona objęła prowadzenie. Szanse na podwyższenie rezultatu mieli Dariusz Kozubek, ponownie Piechna i Jakub Grzegorzewski. Ruch lepiej zagrał w drugiej połowie. Najpierw ostrzegawczy strzał z woleja oddał Łukasz Adamski, a w 79. min znakomicie podał do wbiegającego z głębi pola Rafała Wawrzyńczoka. Ten w sytuacji sam na sam strzelił do siatki.