Na małoatrakcyjny środowy wyjazd do Grodziska Wielkopolskiego wybraliśmy się trzema środkami transportu: autokarem, busem i kilkoma autami. Pod stadionem znaleźliśmy się w mniej więcej tym samym czasie - kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wchodzenie na sektor trwało bardzo szybko, dzięki czemu bez najmniejszych problemów weszliśmy do "klatki".
Na płocie wywiesiliśmy dwie nasze fany: "Niebiescy" i "Chachary" oraz "Bałuty", którą przywieźli ze sobą "Widzewiacy" - dzięki za wsparcie! Łącznie w klatce zjawiło się 80 osób.
Przez niemal całe spotkanie machaliśmy kilkoma dużymi flagami na kijach "pasiakach". Ponadto mimo niekorzystnego wyniku prowadziliśmy dobry doping, wspomagany bębnem. Według opinii widzów telewizji Sport oraz słuchaczy radia Niebiescy byliśmy głośniejsi od gospodarzy spotkania. Komentator platformy "n" stwierdził nawet, że "chorzowianie prawie mogli się czuć jak u siebie, jeśli chodzi o doping".
Grodziszczanie wystawili kilkudziesięcioosobowy młyn, który całkiem przyzwoicie dopingował. Miejscowi ultrasi zaprezentowali dwie oprawy. Obie mogliśmy oglądać w drugiej połowie meczu. Najpierw kilkanaście białych i zielonych szarf, a następnie sektorówkę w tych samych barwach z herbem Dyskobolii.
Nasi piłkarze niestety przegrywali 3:1 i odpadliśmy z Pucharu Polski. Szkoda. W kolejnej rundzie spotkalibyśmy się z Cracovią...
Ze stadionu wyszliśmy prawie od razu po zakończeniu spotkania. W Chorzowie Batorym zameldowaliśmy się późno w nocy.