Jerzy Dworczyk (trener Zagłębia Sosnowiec):
- Przede wszystkim jestem bardzo zadowolony z osiągniętego rezultatu. Z grą było już natomiast gorzej. Kontuzje Treścińskiego i Pacha na początku spotkania trochę nas zdezorganizowały. W pewnym momencie wyglądało to tak, że grał Ruch, a bronił Pesković. W drugiej połowie już to lepiej wyglądało, ale tak, jak powiedziałem: cieszę się tylko z cennego remisu.
Bardzo pozytywnie oceniam grę dwóch defensorów. Zwłaszcza Adriana Marka, który jest młodym chłopakiem. Chwała mu za to, że przy takiej publiczności się nie spalił.
Sławomir Pach nadciągnął mięsień. O kontuzji Treścińskiego trudno mi cokolwiek w tej chwili powiedzieć. Prawdopodobnie chodzi o kolano.
Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Skwituję to spotkanie w sposób następujący: Ruch kontra Pesković 0:0. Jeśli chodzi o grę, to nie mam żadnych zastrzeżeń do zespołu. Będziemy dalej pracować i jestem przekonany, że ta gra przyniesie efekty.
Jeżeli mógłbym cofnąć czas, to czy wystawił bym taki sam skład? Tak! Bo czy ktoś z Państwa, dziennikarzy ma zastrzeżenia do gry Łukasza Janoszki? Ja się bardzo cieszę z tego, że ta decyzja, która dojrzewała we mnie, okazała się słuszna. Ja widziałem u tego zawodnika potencjał. On dziś wyszedł i był najlepszym piłkarzem meczu.
Jeśli chodzi o skuteczność, to sprawa jest prozaiczna. Trzeba wyciągnąć pióro i postawić na końcu zdania kropkę. Na razie te zdania są pełne, złożone, ale na końcu nie ma kropki. Ta drużyna ciągle się rozwija. To nie jest skończony produkt. Miała niezłe momenty jesienią i nieźle się prezentuje teraz. Każde zwycięstwo musi być jednak wywalczone. Ta walka dzisiaj była ogromna. Oba zespoły zostawiły dziś ogrom zdrowia na boisku. Kilku zawodników musiało zejść wcześniej z placu gry. Sędzia też musiał zostawić bardzo dużo zdrowia, żeby fizycznie dotrzymać kroku zawodnikom. Nie wytrzymał tego. Możecie więc sobie państwo wyobrazić, co się dziś działo na murawie.