Widzowie, którzy przybyli dziś na stadion przy Cichej mogą mieć mieszane uczucia. Z jednej strony niesamowita dominacja "Niebieskich" nad Zagłębiem, z drugiej zaś brak udokumentowania swojej przewagi choćby jednym golem. 0:0, które widniało na "Omedze" zadowalało tylko gości zza Brynicy.
Ponad 11.000 kibiców Ruchu i około 1.000 sympatyków Zagłębia stawiło się na meczu na szczycie drugiej ligi. Od samego początku kibice "Niebieskich" prowadzili doping, którym miażdżyli rywala. Jednak to w 6. minucie Jacek Berensztajn, chyba trochę "niechcący", trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę bramki Mioduszewskiego.
Ruch rzucił się do ataku, jednak wszystkie strzały, bądź dośrodkowania bronił niekwestionowany bohater Zagłębia - Boris Pesković. Istną nawałnicą na bramkę gości dowodził popularny "Sokół", który dziś dzielił i rządził na boisku. Jego podania, bądź strzały raz po raz siały popłoch w szeregach defensywy gości. Tak było m.in. w 33. minucie, gdy po podaniu Łudzińskiego, Sokołowski strzelił mocno i celnie, jednak Pesković popisał się dobra interwencją. W międzyczasie trener Dworczyk musiał dokonać dwóch zmian, gdyż kontuzje odnieśli Pach i Treściński. Do końca połowy obraz gry nie uległ zmianie, bo to Ruch dyktował warunki.
Druga odsłona gry rozpoczęła się od ponownego szturmu Ruchu. Niestety, na przeszkodzie w odniesieniu zwycięstwa przez chorzowian stanął sędzia, który raz po raz bulwersował piłkarzy i kibiców Ruchu swoimi decyzjami. W 46. minucie w pole karne wbiegł Janoszka, który przewrócił się atakowany przez piłkarza Zagłębia. Gwizdek sędziego milczał... Kilka chwil później kapitalną sytuację miał Łudziński, jednak Pesković po raz kolejny cudem obronił. Bramka wisiała w powietrzu, Ruch stale napierał, jednak we znaki dawała się skuteczność, a raczej jej brak. W 55. minucie powinno być 1:0, lecz "Przemo" kolejny raz fatalnie marnuje znakomita okazję na gola.
Kolejną klarowną sytuację na gola zaprzepaścił w 68. minucie "Miki", który został w polu karnym uprzedzony przez obrońców Zagłębia. W 70. minucie sędzia po raz kolejny widział coś innego niż wszyscy i szansę na gola mieli sosnowiczanie. Jednak strzał Berensztajna z rzutu wolnego z około 17 metrów był niecelny.
W 84. minucie nastąpiła zmiana... sędziego! Pogubionego Milczarka, który odniósł kontuzję zastąpił Grzegorz Muskała, który także zdążył kilkukrotnie podjąć kontrowersyjne decyzje. 3 minuty później nieporozumienie Adamskiego z Mioduszewskim próbował wykorzystać Prymula, jednak "Miodek" okazał się minimalnie szybszy. W samej końcówce spotkania nerwy puściły Grzegorzowi Baranowi, który popchnął gracza Zagłębia. Sędzia nie miał innego wyjścia jak ukarać defensora Ruchu żółta kartką, a że był to dla niego drugi żółty kartonik, został zmuszony do opuszczenia placu gry. Schodząc do szatni, "Owca" poklepał sędziego Milczarka po plecach i zapewne z ironią podziękował mu za poprowadzone zawody...
Podsumowując całe widowisko, można z całą pewnością stwierdzić, iż nadal ogromnym mankamentem w grze Ruchu jest skuteczność pod bramką rywala. Multum niewykorzystanych sytuacji w polu karnym przeciwnika doprowadza kibiców do białej gorączki. Można grać pięknie, jednak nie strzelając bramek trzeba zapomnieć o wygrywaniu meczów! Słowa uznania należą się dziś nie tylko piłkarzom, którzy na boisku pozostawili wiele sił i zdrowia, ale także kibicom. To oni stworzyli dziś niesamowitą atmosferę i zaprezentowali okazałe oprawy. Zabrakło tylko jednego. Bramki dla Ruchu, która spowodowała by istną fiestę w Chorzowie. Nie spełniło się również życzenie Wojtka Grzyba, który chciał zdobyć swoją pierwszą bramkę na Cichej właśnie w meczu z "Altreichem". Nam kibicom pozostaje jedynie zaśpiewać: "Lidera mamy..." I oby tak do końca sezonu.
Ruch Chorzów 0:0 Zagłębie Sosnowiec
Żółte kartki: Janoszka, Mikulenas, Baran - Bednar, Paczkowski
Czerwona kartka: Baran 90' (za drugą żółtą)
Składy:
Ruch: Mioduszewski - Grzyb, Adamski, Baran, Nykiel (Misiura 86') - Łudziński (Ćwielong 63'), Pulkowski, Bonk, Janoszka - Sokołowski, Mikulenas (Jezierski 75').
Zagłębie: Peskovic - Topolski, Mierzejewski (Prymula 77'), Kościukiewicz, Kłoda, Folc, Berensztajn, Pach (Paczkowski 28'), Marek, Treściński (Lachowski 31'), Bednar.
Sędzia: Włodzimierz Milczarek (od 84' Grzegorz Muskała)
Widzów: 11.000 (w tym 1.200 kibiców Zagłębia)