Komisja Ligi Ekstraklasy S.A. zajmie się na czwartkowym posiedzeniu awarią świateł podczas piątkowych Wielkich Derbów Śląska. Ruch Chorzów musi wykazać, że jeżeli ktoś zawinił przy awarii, to na pewno nie organizator spotkania. - Po prostu chcemy ustalić co się stało, tak by uniknąć podobnych wpadek na przyszłość - mówi Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy S.A. - Nawet najlepszy samochód może się popsuć, więc nie ma co doszukiwać się afery tam gdzie jej nie ma. Każdy klub powinien być przygotowany na taką chwilę. Mieć możliwość podłączenia do innej rozdzielni lub rezerwowego generatora prądu. Od oświetlenia stadionu zależy przecież bezpieczeństwo widzów, sportowa rywalizacja, a w tym przypadku także transmisja telewizyjna - dodaje Skubis.
Wojciech Krzystanek, wicedyrektor chorzowskiego MORiS-u, który zarządza obiektem na Cichej, zapewnia, że nie zawiodła żadna ze stadionowych rozdzielni. - Były one zamknięte i na dodatek zabezpieczone przez ochroniarzy. Nastąpił chwilowy spadek napięcia poza obiektem. Nie było żadnej awarii. Światła rozbłysły na nowo same, po ostygnięciu. Gdyby w piątek nie było tak zimno, przerwa trwałaby dłużej. Spadek napięcia dotknął całą dzielnicę. Światło zgasło również na komendzie policji - wyjaśnia.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice