Derby w Chorzowie od zawsze wywoływały dodatkowe emocje wśród kibiców Ruchu. I nie inaczej było podczas 94. Wielkich Derbów Śląska. O meczu było już głośno na długo przed jego rozpoczęciem. Akcja reklamowa tego spotkania rozpoczęła się kilka miesięcy wcześniej. Kibice we własnym zakresie robili co w ich mocy, by jak najbardziej rozreklamować derbową potyczkę.
W czasie, gdy kibice mobilizowali się na to spotkanie, to ultrasi zbierali pieniądze i przygotowywali meczową oprawę. Dla zwykłego człowieka mogłoby się to wydawać dziwne, że ludzie wkładają tyle serca i pracy dla 90 minut jakiegoś meczu. Ale dla prawdziwego kibica to nie jest tylko zwykły mecz. To są derby, czyli wielkie święto śląskiej piłki, które potrzebuje odpowiedniej otoczki oraz nieodłącznego uczucia rywalizacji kibiców. Ten kto wygrywa derby, zgarnia wszystko.
I to przeświadczenie towarzyszyło fanom w piątkowy wieczór. Spotkanie obejrzało około 12.000 widzów. Ci, którzy tego dnia zjawili się przy Cichej będą mieli o czym opowiadać, bo działo się tego dnia naprawdę sporo. Głównie z powodu nagłego załamania pogody i ogromnej śnieżycy, która zasypała cały stadion i nie ustępowała ani na chwilę. Dla rozgrzanych kibicowskich serc, pragnących wziąć czynny udział w tym wspaniałym przedstawieniu nie była ona jednak żadną przeszkodą. Ale nie był to oczywiście jedyny powód, dla którego te derby będą tak pamiętne...
Pierwsi kibice Ruchu zaczęli pojawiać się w okolicach stadionu już około godziny 16. Niecałe półtora godziny później grupa około 200 fanów chorzowskiego Ruchu udała się pod dworzec, by "powitać" kibiców Górnika Zabrze, którzy podjechali na stację podstawionym pociągiem specjalnym. Dzięki wzmożonym siłom policji do bezpośredniego kontaktu nie doszło, mimo iż fani Ruchu przeprowadzili kilka prób. Zwaśnionym grupom kibiców pozostała więc słowna wymiana uprzejmości i pirotechniki w otoczeniu oddziałów policji.
Po przeeskortowaniu przyjezdnych pod sektor gości, stadion zaczął się powoli zapełniać. Już na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszystkie miejsca zostały szczelnie zajęte. Chyba nikt z fanów nie żałował przybycia na stadion, mimo tak niesprzyjającej pogody. Nastroje kibiców postanowili poprawić ultrasi, którzy przy wejściu piłkarzy na murawę, zaprezentowali podwieszoną oprawę na zadaszeniu trybuny krytej. Przedstawiała ona Niebieskiego Króla z "eRką" w koronie w asyście rycerzy ze sztandarami, a po bokach lumpenproletariat w barwach Gieksy i Górnika. Całość oprawy uzupełniał tekst "Niebieska Arystokracja".
Doping, który rozpoczął się już przed pierwszym gwizdkiem, przebijał się przez płaty śniegu. Zapełniony łuk sektorów 8,9 i 10 dawał radę prowadzić całkiem dobry doping, w którym nie zabrakło również miejsca na wyszydzenie rywala oraz pozdrowień dla obecnych na meczu zgód, Widzewa, Elany oraz Apatora Toruń.
Druga połowa zaczęła się dosyć niewinne, ale tylko do 48 minuty, kiedy na prostej rozciągnięta została pokaźnej wielkości sektorówka z motywem "19 NIEBIESCY 20". Mogłoby się wydawać, że nic specjalnego w tej oprawie już się nie wydarzy, jednak punkt kulminacyjny nadszedł chwilę później. Nagle stadionowe jupitery i wszystkie światła w okolicy zgasły, a momentalnie nad rozciągniętą sektorówką zostało odpalonych kilkadziesiąt rac, co dało piorunujący efekt!
Cichą zawładnęła magia ultras, a spontaniczna reakcja kibiców sprawiła że na młynie, sektorze 9 oraz popularnej "dziesionie" została utworzona "telefoniada" z rozświetlonych telefonów komórkowych. Chwilowe ciemności fani Ruchu chcieli wykorzystać, by dostać się do sektora gości, jednak po szybkiej interwencji ochrony, wrócili na swoje miejsca.
Jak się okazało, chwilowa przerwa w meczu, urozmaicona pokazem pirotechnicznym, mocno zmotywowała piłkarzy Ruchu. W 52. minucie gry, po bramce Marka Zieńczuka, "Niebiescy" wyszli na prowadzenie. Radość kibiców była ta wielka, że kilku fanów postanowiło bawić się z radości bez koszulek, co przy meczowej pogodzie było nie lada wyzwaniem. Po tym golu doping na stadionie wzrastał, podobnie jak ferwor walki na boisku. Piłkarze Ruchu poszli za ciosem zdobywając w kolejnych minutach meczu kolejne bramki strzelone przez Arkadiusza Piecha i Marcina Malinowskiego.
Nie da się opisać radości kibiców po tych jakże cennych, bo derbowych bramkach. Na trybunach co chwila były odpalane race. Na sektorze 5 został w tym czasie spalony "dywan" z barw koalicji KSGKS. To dodatkowo podkręcało gorącą atmosferę na trybunach, z których niosła się piosenka "Kto tak gra, kto tak gra jak my gramy, kto tak gra jak Ruch Chorzów kochany, jeden gol drugi gol trzeci leci, na tablicy 3:0 się świeci". Im bliżej końca spotkania, tym nastroje były coraz weselsze. Przez stadion przepłynęła meksykańska fala, a z ust płynęła już tylko pieśń "que sera, sera, Ruch Chorzów 3 punkty ma".
Po meczu piłkarze podziękowali kibicom za wsparcie, wykonując Niebieską ciuchcię. Nie obyło się również bez wspólnych śpiewów oraz rzuceniem koszulek kibicom. Niektórzy wybiegli nawet na murawę, by otrzymać prezent z WDŚ.
Podczas meczu płoty przystroiło ponad 20 flag w tym m.in. "Psycho Fans", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Ruda Śląska", "Piekary Śląskie", "Świętochłowice", "19/R\20" (krzyż), "Tomaszów Mazowiecki" (Widzewa), "Staszów", "Jaworzno", "Radlin", "Nakł5o Śląskie", "Apator", "FCD", "DZIES10NA", "Kęty", "Bieruń & Lędziny", "Niebieski Racibórz", "Pszów", "Gůrny Ślůnsk" oraz mała fanka Atletico Madryt. W trakcie spotkania na płotach pojawiły się też 3 transparenty. Pierwszy "CHŁOPAKI TRZYMAJCIE SIĘ" z ksywami wszystkich zatrzymanych kibiców oraz dopiskiem " GRUDNIOWEJ CH*J W DUPĘ". Drugi skierowany do kibiców przyjezdnych "Porsche, torpedy, megabity – nic nie jest szybsze od Waszej "ekipy" ". Oraz trzeci również nawiązujący do kibiców z sektora gości "Każdego to czasem spotyka, że frajer w szeregi ekipy przenika. Wam też się zdarzyło, lecz My się nie poniżamy! Ksywami frajerów płotów nie ozdabiamy !!!
Jeszcze krótko o kibicach Górnika. Otrzymali pulę 500 biletów i ja wykorzystali. Wspierani byli przez swoich zgodowiczów z GKS-u. Prezentują 2 oprawy, z czego jedna prezentuje sektorówkę z herbami Gieksy i Górnika, a uzupełniał ją transparent "niGdy nie mów niGdy". Całość dopełniało flagowisko w barwach obu klubów oraz odpalona pirotechnika. Na płocie zawisła flaga "Górnik & Gieksa", a później "Torcida Górnik".
Podsumowując, derby pomimo niesprzyjającej pogody zakończyły się zwycięstwem Ruchu na boisku i na trybunach, o czym świadczy wynik 3:0 oraz rewelacyjne oprawy przygotowane przez grupę Ultras Niebiescy oraz wkład wszystkich zaangażowanych kibiców w "operację derby". Skoro derby zostały wygrane, a dominacja na Górnym Śląsku zapieczętowana, pozostało tylko się tym cieszyć i świętować! DERBY SĄ NASZE !!!
źródło: Niebiescy.pl