Ireneusz Adamski (obrońca Ruchu):
- Co z tego, że w przekroju meczu byliśmy lepsi, jak z Wrocławia wyjeżdżamy bez punktów. Bardzo ich potrzebujemy, bo zmniejsza się przewaga do drugiej i trzeciej drużyny. Przykre jest to, że gramy piłką, ale brakuje tego ostatniego podania, które jest kluczem do sukcesu. To jest właśnie piłka. Lepiej grać piłkę brzydką i wygrywać, niż ładną i przegrywać. Nie chcę osądzać żadnego z kolegów za stratę gola. Mogliśmy przerwać tę akcję w środku pola i nie dopuścić do utraty bramki. Później były okazje do odrobienia strat, bo mieliśmy sytuacje, ale nie udało się. W imieniu całego zespołu chciałbym przeprosić naszych kibiców i sponsorów. Staraliśmy się, lecz nie wyszło. Trzeba się uderzyć w piersi i wygrać z Sosnowcem, bo w tym meczu nic nie wchodzi w grę, oprócz zwycięstwa.
Remigiusz Jezierski (napastnik Ruchu):
- W futbolu chodzi o to, żeby trafiać do bramki. Nam się to dzisiaj niestety nie udało. Śląsk miał szczęście, bo miał zaledwie jedną sytuację i strzelił bramkę. Trudno powiedzieć skąd bierze się ta niemoc. Myślę, że brakuje bramki strzelonej w pierwszych piętnastu minutach, wtedy byłoby dużo łatwiej. Potrafimy przeciwnika przycisnąć i stworzyć na początku meczu kilka sytuacji. Błąd jest właśnie taki, że ich nie wykorzystujemy.
Zbigniew Wójcik (obrońca Śląska):
- Ruch postawił nam trudne warunki gry. Druga połowa była w naszym wykonaniu "obroną Częstochowy". Rywale nas nie zaskoczyli. Wiedzieliśmy, że to jest dobra drużyna, że potrafi grać w piłkę. W końcu jest to lider i za darmo tych punktów nie zdobył.
Tomasz Szewczuk (pomocnik Śląska):
- To był mecz walki, który na szczęście udało nam się wygrać. Gra toczyła się głównie w środku pola. Dla nas najbardziej liczy się zwycięstwo.