Marek Zieńczuk (pomocnik Ruchu):
- Strzeliliśmy bramkę i wydawało się, że wszystko jest już na dobrej drodze, a tymczasem szybko straciliśmy tego drugiego gola i trochę to się posypało. Później się już odkryliśmy i to był taki młyn na wodę dla drużyny krakowskiej. Ta porażka jest trochę za wysoka. Można tutaj było coś więcej ugrać, ale się nie udało. Kibice Wisły mnie bardzo fajnie przywitali. Cieszę się bardzo, że tak pozytywnie jest odbierana moja osoba. (rob)
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Wynik determinował nasze poczynania. Nie mieliśmy nic do stracenia. Nie wiem, ile sekund upłynęło od momentu zdobycia wyrównującego gola. W każdym bądź razie nie możemy tracić bramki od razu po strzelonej. W konsekwencji musieliśmy się trochę odkryć, zaatakować. Kilka sytuacji udało się stworzyć, ale zabrakło wykończenia, precyzji. (rob)
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- W drugiej połowie popełniliśmy dwa fatalne błędy. Za szybko straciliśmy drugą bramkę, a po chwili nie wykorzystaliśmy świetnej sytuacji, która mogłaby doprowadzić do remisu i spokojniejszej gry. Przy golu Jirsaka źle się przesunęliśmy w obronie, ale generalnie zawaliliśmy całą drużyną. Przez długi czas pracowaliśmy na tą jedną bramkę, udało się ją strzelić, ale momentalnie w beznadziejny sposób straciliśmy.
Nie myślałem o swojej kontuzji, bo bardzo chciałem zagrać w tym meczu. Uraz nie był dla mnie odczuwalny, ponieważ wziąłem środki przeciwbólowe. (neo)
Patryk Małecki (pomocnik Wisły):
- Ciszy zwycięstwo, cieszy, że strzeliliśmy bramki. Nasza gra zostawia jednak wiele do życzenia. Wydaje mi się, że popełniamy pochopne błędy. W przerwie mówimy o koncentracji od początku w drugiej połowie, a ledwo się ona zaczęła i straciliśmy bramkę. To my powinniśmy rzucić się na Ruch i prowadzić grę, a było odwrotnie. Dobrze, że potrafiliśmy się podnieść i odpowiedzieć golem, wtedy poczuliśmy się pewnie, stworzyliśmy parę groźnych sytuacji i udało się zdobyć bardzo ważne trzy punkty. Trener wymaga od skrzydłowych stwarzania przewagi, żeby kiwać obrońców. Mnie udało się przejść Bronowickiego, Andraż się znalazł i strzelił na 1:0. W Gdyni nasza gra w obronie wyglądała trochę lepiej, bo na pierwszej bramce dla rywali się nie skończyło. Ruch stworzył sobie groźne sytuacje, które konsekwentnie budował. (luk)
Tomas Jirsak (pomocnik Wisły):
- To już moja druga bramka przeciwko Ruchowi, ale pierwsza była bardzo dawno, bo 3 lata temu. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. Moim zadaniem nie było podawanie długich piłek, tylko kreowanie i gra do przodu. Stworzyliśmy więcej sytuacji, bo graliśmy po ziemi. Moja bramka była ważna dla losów spotkania. "Mały" (Patryk Małecki - przyp. red.) podał mi za obrońców, którzy trochę mnie przyblokowali, jednak udało mi strzelić i na szczęście piłka wpadła do siatki. Asysta przy trzeciej bramce może była ładna, ale potrzeba nam więcej takich asyst i grania. Teraz już jest ten czas, żeby troszeczkę więcej podciągać grę do przodu.
źródło: Niebiescy.pl