Podczas sparingu "na noże" z Podbeskidziem Bielsko-Biała po stronie strat w chorzowskim Ruchu znalazł się Michał Pulkowski. Wstępna diagnoza była tragiczna - zerwanie więzadeł krzyżowych. Zawodnik może jednak mówić o sporym szczęściu, ponieważ skończyło się "tylko" na naderwaniu więzadła pobocznego piszczelowego. "Pulo", dla którego jest to szósty sezon w składzie "Niebieskich", nie potrafi pogodzić się z tak długim rozbratem z piłką.
Sześć tygodni po spotkaniu, które zostało zakończone przedwcześnie z powodu zbyt brutalnej gry zawodników obu zespołów, Pulkowski czuje się już znacznie lepiej. Prawdopodobnie będzie gotowy do gry już przed Wielkimi Derbami Śląska. - Na szczęście, wracam już powoli do zdrowia. Rehabilitacja przebiega zgodnie z planem, jaki sobie założyliśmy. Zaczynam już powoli truchtać. Mam nadzieję, że za około tydzień, maksymalnie dwa, zgłoszę swoją pełną dyspozycję trenerowi - mówi.
Pulkowskiemu, który ma na swoim koncie łącznie 180 występów w barwach "Niebieskich", nie bardzo odpowiada tak długi okres bezczynności. - Nie jestem przyzwyczajony do długich czasowo przerw w treningach. Moja najdłuższa przerwa, spowodowana kontuzją, trwała najwyżej tydzień. Teraz nie gram już od ponad miesiąca. Bardzo chciałbym wrócić do normalnych zajęć i czuję głód gry - zapewnia "Pulo".
» Zapraszamy do zabawy w Typerze Niebiescy.pl
- Z perspektywy trybun trudno patrzy się na chłopaków, którzy walczą na boisku beze mnie. Szkoda, że nie wykorzystujemy sytuacji, które tworzymy sobie szczególnie w pierwszych połowach spotkania. Nasza gra wygląda wtedy bardzo dobrze. Rezultaty mogłyby być lepsze, brakuje nam tylko skuteczności - kończy wychowanek Agrykoli Warszawa.
źródło: Niebiescy.pl