Trzy dni po ligowym meczu z Lechią "Niebiescy" zmierzyli się na własnym boisku z warszawską Legią w 1/4 finału Pucharu Polski. Wtorkowy termin rozgrywania spotkania przyciągnął na trybuny zaledwie 3.500 osób, w tym około 450 fanów przyjezdnych.
Zawodnicy Ruchu weszli na murawę w jednakowych koszulkach z napisem "Irek trzymaj się" (treść była skierowana dla jednego z kibiców, który zmaga się z chorobą). Mała frekwencja spowodowała, że i młyn nie należał tego dnia do najlepszych.
Po zawołaniu "w jedności siła, Niebiescy wszyscy do młyna" fani z większości sektorów przenieśli się na łuk. Po kilkunastu minutach postanowiono jednak przenieść młyn na prostą, gdzie już do końca meczu był prowadzony bardzo dobry, jak na taką liczbę, doping. Na płotach zawisło 6 flag: "To My Naród Śląski", "RUCH", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Zawiercie", "Radlin", "Gůrny Ślůnsk" oraz mała fanka Atletico.
Przeniesienie młyna na prostą, przy tak niskiej frekwencji, okazało się dobrym pomysłem. Spowodowało to przede wszystkim zapełnienie sektorów naprzeciwko trybuny głównej, a jednocześnie sprawiło, że doping stał się bardziej wyrazisty. Zabawa i śpiewy trwały tam do ostatniej minuty meczu. Kibice dwukrotnie stworzyli "niebieską ciuchcię" oraz kilkakrotnie skakali w rytm piosenek.
Z sektorów Ruchu, oprócz stałych przyśpiewek śpiewanych na meczach ze stołecznym klubem m.in. "Legia to stara ku..." często było słychać "Górny Śląsk", co pokazywało mocne przywiązanie chorzowskich fanów do regionu. Dodatkowo atmosferę podkręcał "Adlerek", który nakłaniał kibiców do dopingu, a także umilał czas najmłodszym sympatykom.
Fani Legii pojawili się w sektorze gości w około 450 osób z flagą "Legioniści". Od początku meczu prowadzili w miarę dobry doping. W ich repertuarze nie zabrakło wielu "pozdrowień" w kierunku fanów Ruchu i Widzewa, które nie zostawały bez odpowiedzi. Zauważyć trzeba, że Legia, podobnie jak Lechia 3 dni temu, odśpiewała hymn Polski. Należy się zastanowić - po co? Bo jeśli hymn został wykorzystany jako element zaczepny w stosunku do fanów Ruchu, silnie utożsamiających się z Górnym Śląskiem, to należy to pozostawić bez komentarza. Tak też zrobili i tym razem fani "Niebieskich".
Po strzeleniu bramki wyrównującej "Legioniści" odpalili pod swoim sektorem kilka petard hukowych. Do końca meczu prowadzili dobry doping, w którym co jakiś czas pojawiały się bluzgi w kierunku W&R.
Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Rewanż odbędzie się za dwa tygodnie w stolicy. Od wyniku tego meczu zależeć będzie, kto awansuje do kolejnej fazy pucharu.
źródło: Niebiescy.pl