- Być może zaskoczę wszystkich, ale my koniecznie musimy się załapać do tego tramwaju – mówi Janusz Paterman o grze Ruchu Chorzów na Stadionie Śląskim. - Czy się komuś podoba, czy nie; czy tego chcemy, czy nie - to Stadion Śląski jest alternatywą dla Ruchu. To nasza wielka szansa na przyszłość – dodaje członek rady nadzorczej "Niebieskich".
Prezydent Chorzowa, Andrzej Kotala kilka dni temu zapowiedział, że procedury przetargowe dotyczące przebudowy stadionu przy ul. Cichej zostaną przełożone na przyszły rok. Zmiana decyzji prezydenta rozpoczęła polemikę na temat gry Ruchu Chorzów na Stadionie Śląskim. - Jestem zwolennikiem naszego kameralnego stadionu na Cichej. Tyle że w kontekście corocznie zmienianych przez PZPN warunków licencyjnych, musimy być przygotowani na różne „niespodzianki". A poza tym: co zrobimy, jeśli zakwalifikujemy się znów do europejskich pucharów? Będziemy szukać stadionu w innym mieście? – pyta retorycznie Paterman.
Poza Wielkimi Derbami Śląska oraz finałem Pucharu Polski na chorzowskim gigancie nie udało się zapełnić trybun. Ba, kilkutysięczna grupa kibiców, która przychodziła na mecze ligowe, "gubiła" się na wielkim obiekcie. - Nie przemawia do mnie argument, że nie zapełnimy śląskiego giganta, że bez kibiców będzie to "martwa" arena. Bo ja pamiętam, że - wcale nie tak dawno, jakieś 15 lat temu - na stadionach w Chorzowie czy Zabrzu, zasiadało na trybunach ponad dwadzieścia tysięcy kibiców i więcej. Dlatego jestem przekonany, że za kilka lat taka frekwencja wróci na śląskie areny. Potrzebujemy tylko mocnych drużyn, w których będą grały takie gwiazdy, jaką u nas był Andrzej Niedzielan. To będzie magnes dla kibiców, nie wspominając o sponsorach – twierdzi Janusz Paterman.
źródło: Niebiescy.pl / Sport