Łukasz Derbich (obrońca Ruchu):
- Wyskoczyłem do piłki, wybiłem ją, a przeciwnik uderzył mnie głową w nos. Trudno powiedzieć, czy to było celowe zagranie... Nos na szczęście nie jest złamany, ale jest mocno rozcięty i trzeba będzie go szyć. Gdybym został na boisku i dalej biegał, to krew ciągle by się lała, dlatego musiałem zejść. To, co stało się później to całkowite nieporozumienie. Mecze sparingowe są po to, aby pograć w piłkę i poćwiczyć taktyczne założenia trenera. Nie można sobie pozwalać na takie brutalne wejścia.
Arkadiusz Piech (napastnik Ruchu):
- Takiego chamstwa jeszcze nigdy nie widziałem. Sparing jest po to, by ćwiczyć założenia taktyczne. Tak brutalnie nie gra się nawet w lidze o punkty. Nie wiem, jak takie zachowanie przeciwników wytłumaczyć. Rywal zaatakował mnie wślizgiem z tyłu, ale na szczęście nic mi się nie stało. Gdybym jednak był kilka centymetrów bliżej niego, to pewnie byłaby jakaś tragedia...
Sebastian Olszar (napastnik Ruchu):
- Kontuzja Michała Pulkowskiego to duży cios dla zespołu. Oby tylko nie potwierdziły się najgorsze diagnozy (zerwanie więzadeł - przyp. red.). Teraz każdy z nas będzie o tym myślał. Moja strzelona bramka nie ma w tym momencie znaczenia, ale oczywiście cieszę się, że udało mi się wykorzystać podanie Andreja Komaca. Chcę się jak najlepiej przygotować do rundy wiosennej, bo zależy mi, żeby wypaść zdecydowanie lepiej niż jesienią. Zapomniałem już o tych ostatnich miesiącach, bo nie prezentowałem poziomu, jaki by mnie satysfakcjonował.
źródło: Niebiescy.pl