Tydzień przed spotkaniem było zagrożenie, że mecz Ruchu z Odrą odbędzie się przy pustych trybunach. Działacze z Opola stanęli jednak na wysokości zadania i zdążyli z wszelkimi niezbędnymi remontami, potrzebnymi do uzyskania pozytywnej opinii policji.
Na ten wyjazd otrzymaliśmy tylko 250 biletów, a chętnych było o wiele więcej. W pociągu specjalnym znalazło się ponad
600 osób, które po dwugodzinnej podróży zameldowało się na dworcu PKP Opole Wschodnie. 200-metrowy spacer pod stadion i rozpoczęło się wejście na sektor. Otwarta została tylko jedna bramka, jednak przeszukiwanie trwało bardzo szybko. Część osób, która nie posiadała wejściówek, otrzymała je przez płot od tych, którzy znaleźli się już za bramą. Reszta również bez problemu przeszła kontrolę.
W klatce pojawiamy się już godzinę przed meczem. Na płocie wywieszamy sześć flag: "Wielkie Hajduki", "R Śl" (debiut), "Chachary", "Kattowitz" i dwie mniejsze Górnego Śląska. Kibice Odry tego dnia protestowali przeciwko decyzji radnych, którzy odrzucili projekt budowy nowego Stadionu Miejskiego w Opolu. Gospodarze naprzeciwko trybuny głównej wywiesili dwa transparenty o treści: "wasze nie dla stadionu = nasze nie dla was?" oraz "prawie jak stadion prawie jak radni".
Równo z wyjściem piłkarzy na boisko wyrzucamy konfetti i rozpoczynamy wspierany bębnem bardzo dobry doping, który wielokrotnie był głośniejszy od śpiewów miejscowych. Sympatycy Odry przed spotkaniem dostali bęben od nowego sponsora klubu. Kilka minut po pierwszym gwizdku prezentują pierwszą oprawę: biało-czerwona baloniada z sześcioma wulkanami. Całość wieńczył trans na płocie: "Śląsk opolski zawsze polski". Śpiewają przy tym także hymn narodowy. Spodziewaliśmy, że ten temat będzie poruszony, bo sporo ekip przy okazji meczu z nami podkreśla swoją Polskość ;)
Po pół godzinie gry prezentujemy 30 dużych flag na kijach i odpalamy jedną racę. Po chwili opolanie zaczynają machać w młynie trzydziestoma czerwonymi i niebieskimi fankami oraz dwunastoma większymi. Na dole sektora odpalają stroboskopy. Trzeba przyznać, że Odra dobrze przygotowała się do pojedynku z nami. Na początku drugiej połowy wyrzucają kilkaset serpentyn, a po chwili rozwijają trzy folie z napisami "O" "K" "S", które również podświetlają "strobkami".
To nie był koniec pokazu gospodarzy. Kilkanaście minut przed końcem meczu na płocie wywieszają transparent "Fani z piekła rodem" i rozciągają małą sektorówkę z diabłem z napisami Odra i Opole po bokach. Odpalają przy tym 6 rac, 7 czerwonych świec dymnych i 2 wulkany, z których wyleciały fajerwerki. Później machają jeszcze dużymi flagami w asyście stroboli.
Nasi piłkarze przegrywają trzeci raz z rzędu i po końcowym gwizdku śpiewamy im "głowy do góry, "Niebiescy", głowy do góry". Z sektora wychodzimy dopiero pół godziny później. W między czasie "pozdrawiamy" kibiców Polonii Bytom (byli na meczu z trzema flagami), którzy wspierali swoją zgodę w 80 osób. Oprócz nich na sektorze gospodarzy pojawili się sympatycy Zagłębia Lubin (z flagą) i 5 zagranicznych gości z węgierskiego FC Sopron (z flagą).
Powrót do domu mija spokojnie, bez żadnych przygód. Zatrzymujemy się jeszcze w okolicach Kędzierzyna-Koźle, gdzie kilka osób wyskakuje po prowiant na dalszą podróż. W Chorzowie Batorym meldujemy się około godziny 19:30.