- Wychowałem się w Chorzowie, więc inny klub nie wchodził grę. Od małego chodziłem na mecze Ruchu i tutaj też chciałem stawiać pierwsze piłkarskie kroki. Po kilku latach wyrzeczeń i ciężkiej pracy mogę powiedzieć jedno: marzenia się spełniają! – mówi Michał Brzozowski, piłkarz "Niebieskich", który obchodzi dziś swoje 19 urodziny.
"Brzoza" od najmłodszych latach biegał za piłką – najpierw pod okiem swojego ojca, później w trampkarzach Ruchu. – Pamiętam, że pierwsze zajęcia odbyłem u trenera Jana Cieślika, a później uczęszczałem na zajęcia do trenera Kierońskiego. Przygoda z piłką sprawiała mi wiele radości, dlatego też bez wahania zapisałem się do klasy sportowej w Szkole Podstawowej nr 21 w Chorzowie. Uczęszczali tam wszyscy zawodnicy Ruchu z mojego rocznika, a naszym szkoleniowcem został Andrzej Kwap. Po zakończeniu gimnazjum nasza grupa "trafiła w ręce" trenera Ireneusza Psykały. Tam grałem przez rok, po czym zostałem zaproszony na zajęcia do zespołu Śląskiej Ligi Juniorów, prowadzonej przez trenera Karola Michalskiego – wspomina szczeble swojej przygody z piłką Brzozowski.
Gra w tej ostatniej drużynie dawała mu wielkie szanse na to, by wskoczyć do pierwszego zespołu Ruchu. W trakcie przerwy zimowej poprzedniego sezonu trener Wleciałowski zaprosił młodego zawodnika na kilkudniowe testy. "Brzoza" wystąpił zaledwie kilkanaście minut w meczu sparingowym z ŁTS Łabędy, a następnie zrezygnowano z jego dalszych usług. Młody zawodnik wrócił więc do drużyny Śląskiej Ligi Juniorów, gdzie w rundzie wiosennej stał się jednym z wyróżniających się zawodników.
Latem ubiegłego roku trener Wleciałowski sięgnął jeszcze raz po Brzozowskiego. Drugie podejście okazało się tym razem dla Michała bardzo udane, bo niebawem zaproponowano mu 5-letni kontrakt. – Na treningach bardzo się starałem, bo wiedziałem, że taka okazja może się już nie powtórzyć – mówi Brzozowski.
Na debiut wychowanek "Niebieskich" musiał czekać ponad miesiąc. – Jakby nie patrzeć, to dosyć szybko otrzymałem szansę gry. Wszedłem na ostatni kwadrans gry w meczu przeciwko Piastowi Gliwice, gdzie wynik nie do końca był ustalony. Myślę jednak, że nieźle się zaprezentowałem – ocenia z perspektywy czasu.
Potem przyszły krótkie występy w meczach Pucharu Polski: z Polonią Warszawa, w którym Brzozowski zaliczył dwie asysty, a następnie z wicemistrzem kraju Wisłą Kraków . – To był zaszczyt, że mogłem zagrać przeciwko Wiśle. Żałuję tylko tego, że nie wykorzystałem wtedy okazji strzeleckiej, którą miałem, bo byłoby po meczu – wspomina.
W tym sezonie Michał będzie się zmagał nie tylko z ostrą rywalizacją w kadrze, ale i z pytaniami egzaminacyjnymi na maturze. W jaki sposób przygotowuje się on do tego egzaminu? – Mam indywidualny tok nauczania, dzięki czemu bezproblemowo mogę pogodzić naukę z uprawianiem piłki nożnej – wyjaśnia.
Jak na młodego zawodnika przystało, ma on w drużynie ściśle określone zadania. Dodajmy od razu, że nie chodzi tutaj o założenia taktyczne na boisku... – Tak się składa, że wraz z młodymi kolegami jesteśmy odpowiedzialni za noszenie piłek, czy też sprzętu sportowego. Z szatni wychodzę więc jako jeden z ostatnich zawodników, ale na szczęście za kilka lat to się zmieni – śmieje się "Brzoza", który w tej rundzie grał jak na razie tylko w rezerwach, ale za to z bardzo dobrym skutkiem (w dwóch meczach zaliczył pięć asyst i dwie bramki).
W dniu urodzin Michał Brzozowski życzył sobie przede wszystkim większej ilości występów na boisku w barwach pierwszej drużyny, strzelenia bramki oraz powodzenia na egzaminie maturalnym. Jak każdy piłkarz Ruchu, liczy również na awans z drużyną do ekstraklasy. My oczywiście przyłączamy się do tych życzeń. Wszystkiego "niebieskiego"!