Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Boisko nie sprzyjało sposobowi gry, który my preferujemy. Nie traktuję tego jako rodzaj udprawiedliwienia. Jest to stwierdzenie faktu. W dotychczasowych spotkaniach, czy w poprzedniej rundzie, niejednokrotnie bywało, że jedną bramką wygrywaliśmy spotkanie. Musimy w dalszym ciągu nad tym pracować i wierzyć w to, co robimy.
Łukasz Janoszka, przy dużym zagęszczeniu piłkarzy z Opola, nie miał wiele miejsca do pokazania swoich możliwości szybkościowe czy dryblingu. Zagrał poprawnie, oczywiście na tle drużyny. Na tle przeciwnika nie zawsze to wychodziło, ale uważam, że w tego człowieka trzeba inwestować.
Witold Mroziewski (trener Odry Opole):
- Na pewno nie było to jakieś wielkie piłkarskie widowisko. Obydwu zespołom nie można było odmówić walki i zaangażowania. My wykorzystaliśmy tą swoją, jedną okazję do zdobycia bramki. Potem umiejętnie się broniliśmy. Staraliśmy się umiejętnie wyprowadzać ataki, ale też trzeba powiedzieć, że Ruch piłkarsko był lepszym zespołem. Również stwarzał sytuacje, lecz szczeście nam dopisało. Bez wątpienia, gratulacje dla moich zawodników za konsekwencję, hart ducha. Chcemy taką postawę w każdym spotkaniu prezentować. Dlaczego? Dlatego, że ja, jako trener mam taki charakter i te elementy staram się wszczepić zawodnikom.