Kiepska passa Ruchu Chorzów trwa nadal. "Niebiescy" tym razem musieli uznać wyższość Odry Opole. Strzelcem jedynego gola w tym spotkaniu był Tomasz Feliksiak. "Gdzie jest ten lider?" - pytali zasadnie kibice Odry Opole. No właśnie, gdzie? Bo na boisku nie było widać drużyny, która na jesieni zachwycała kibiców!
W porównaniu z poprzednim spotkaniem Marek Wleciałowski zdecydował się na kilka zmian : na prawej obronie zamiast Ariela Jakubowskiego zagrał Marcin Makuch, w linii pomocy od pierwszych minut wystąpił Michał Pulkowski, natomiast na lewej pomocy wystąpił Łukasz Janoszka. Warto dodać, że dla popularnego "Ecika" był to pierwszy mecz w tej rundzie, w którym wystąpił od początku. Do składu powrócił również Grzegorz Baran, który w poprzednim spotkaniu pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek.
Przez pierwsze piętnaście minut piłkarze obu drużyn nie kwapili się do huraganowych ataków, zaś gra praktycznie toczyła się tylko w środkowej strefie boiska. Pierwszy cios w końcu zadali opolanie, i jak się później okazało - było to uderzenie decydujące. Ładnym podaniem popisał się Marcel Surowiak, a jeszcze ładniejszym szczupakiem Tomasz Feliksiak, pakując futbolówkę obok rozpaczliwie interweniującego Sebastiana Nowaka. Nie można przemilczeć biernej postawy zawodników "Niebieskich" – Wojciecha Grzyba i Ireneusza Adamskiego. "Adams" nie pokrył napastnika gospodarzy, natomiast kapitan Ruchu zostawił zbyt dużo miejsca Surowiakowi, ułatwiając tym samym dośrodkowanie w pole karne.
Chwilę po wznowieniu gry "Grzybek" chciał się zrehabilitować za swój błąd, jednak jego strzał z dystansu był niecelny.
Asystujący przy golu Surowiak, po raz kolejny dał się we znaki zawodnikom Ruchu w 22. minucie, kiedy to po jego rajdzie zakończonym strzałem, piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Nowaka.
Dużą chęć do gry wykazywał były gracz z ulicy Cichej Artur Błażejewski. Jego rajdy prawą stroną wyraźnie ożywiały publiczność. Ewidentnie nie radzącego sobie z nim Michała Osińskiego już w 29. minucie zastąpił Krzysztof Nykiel, dla którego był to zarazem debiut w drużynie Ruchu Chorzów.
W ostatnim kwadransie "Niebiescy" ograniczyli się do niecelnych strzałów z dystansu, zarówno uderzenia Tomasza Sokołowskiego jak i Grzegorza Bonka, ku uciesze miejscowych kibiców, nie znalazły drogi do bramki.
Zawiedli się ci, którzy przybyli na stadion z nadzieją zobaczenia wielkiej piłki. Lidera rozgrywek stać było tylko na kilka niecelnych strzałów z dystansu, a gospodarze po strzeleniu gola mądrze się bronili, od czasu do czasu próbując zaatakować z kontry.
Pierwsze minuty po zmianie stron dawały pewną nadzieje chorzowskim kibicom, którzy szczelnie wypełnili klatkę dla przyjezdnych i świetnie dopingowali swoich ulubieńców. W 53. minucie aktywny Piotr Ćwielong został obsłużony świetnym miękkim podaniem od Bonka i pomimo asysty dwóch obrońców zdołał oddać strzał, po którym piłka minęła bramkarza Odry, ale nie minęła niestety linii bramkowej, bo na tejże linii stał Tomasz Copik, który instynktownie wybił futbolówkę.
Niespełna dwie minuty później po uderzeniu z dystansu Bonka, piłka o dosłownie centymetry mija prawy słupek bramki strzeżonej przez Marcina Fecia. W drugiej połowie Ruch był drużyną lepszą, częściej utrzymującą się przy piłce, lecz niewiele z tego wychodziło. Brakowało ostatniego podania wykańczającego akcje, choć nie tylko to rzucało się w oczy. Widać było dużą niedokładność w poczynaniach "Niebieskich" zarówno w defensywie, jak i w ofensywie.
W 70. minucie Makuch ładnym strzałem próbował zaskoczyć nieco zasłoniętego Fecia,jednak ten na raty wyłapał nieprzyjemny strzał chorzowskiego obrońcy. I to w zasadzie wszystko na co było stać Ruch Chorzów w drugiej połowie. Można jeszcze wspomnieć o akcji z 84. minuty, kiedy to piłka po strzale Pulkowskiego została wybita przez obrońców Odry, doskoczył do niej Ćwielong, jednak Feć stanął na wysokości zadania.
Kolejne spotkanie piłkarze Ruchu rozegrają przed właśną publicznością z bytomską Polonią. Czyż nie ma lepszej okazji na przełamanie się niż w pojedynku z rywalem zza miedzy? - Będzie to mecz derbowy, który po prostu musimy wygrać! - stwierdził Piotr Ćwielong.
Odra Opole 1:0 (1:0) Ruch Chorzów
Bramka: 17' Feliksiak
Żółte kartki: Janicki, Copik, Paciorek - Pulkowski
Odra: Feć - Ganowicz, Copik, Tracz, Feliksiak (90' Grocki)- Kubik, Janicki, Orłowicz, Kochanowski (59' Paciorek) - Błażejewski, Surowiak (72' Dzierżenga).
Ruch: Nowak - Makuch, Osiński (29' Nykiel), Baran, Adamski - Grzyb (77' Łudziński), Bonk, Pulkowski, Sokołowski - Janoszka (62' Jezierski), Ćwielong.
Sędzia: Bartosz Środecki (Dolnośląski ZPN)
Widzów: 4.500 (w tym około 600 kibiców Ruchu)