W rundzie wiosennej w bramce Ruchu nie zobaczymy już
Krzysztofa Pilarza. Działaczom "Niebieskich" nie udało się zatrzymać go na Cichej i "Pilu" zdecydował się przystać na ofertę Korony Kielce, z którą podpisał dwuipółletni kontrakt. 30-letni golkiper przyznaje, że włodarzom chorzowskiego klubu zabrakło determinacji. - Chciałem zostać na Cichej, ale niestety ze strony działaczy nie odczułem zbyt wielkiego zainteresowania moją osobą - mówi.
Trudno ci się rozstawać z Ruchem, czy może traktujesz ten klub jako jeden z kilku w swojej karierze?
Krzysztof Pilarz: - Bardzo głęboko zostaną we mnie te trzy lata spędzone w Chorzowie. Największe sukcesy w mojej karierze odniosłem właśnie z Ruchem. Atmosfera w szatni była genialna, a ze strony kibiców też było wszystko jak najlepiej. Cieszę się, że mogłem reprezentować barwy Ruchu Chorzów.
Co szczególnie zapamiętasz z pobytu na Cichej?
- Przede wszystkim tą atmosferę i to będę zawsze powtarzał. Było też wiele wspaniałych momentów, które zapamiętam. Zwłaszcza poprzedni sezon wyszedł nam świetnie.
A kibice zdecydowali, że ty byłeś w nim najlepszy spośród wszystkich piłkarzy Ruchu. Wyprzedziłeś nawet Andrzeja Niedzielana i Artura Sobiecha!
- Było to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Cieszę się, że akurat miałem taki moment, w którym wychodziło mi wiele rzeczy. To pokazuje, że dzięki dobrej grze nawet bramkarz może zostać zauważony.
Była już okazja do pożegnania z "Niebieską Rodziną?
- Pożegnałem się już ze wszystkimi, i z kolegami z drużyny i z pracownikami. Podziękowałem za to, że bardzo dużo mi pomogli. Mam nadzieję, że będą mnie mile wspominać, a jak przyjadę do Chorzowa to sobie powspominamy.
Jest coś, co chciałeś w Ruchu osiągnąć, ale się nie udało? Może otrzymanie powołania do reprezentacji Polski?
- Nie, nie ma takich rzeczy. Z Ruchem osiągnąłem bardzo dużo, a o reprezentacji nie myślę i nie myślałem. Jest tam kilku bardzo fajnych bramkarzy, którzy grają w dobrych klubach, jak chociażby Artur Boruc.
Jaki jest powód tego, że wiosną nie będziesz już grał dla "Niebieskich"? Mówiło się, iż nie potrafisz się dogadać z działaczami w kwestiach finansowych, lecz ty temu stanowczo zaprzeczyłeś. Później pojawiły się informacje, że twój menedżer (Jarosław Kołakowski - przyp. red.) żąda zbyt wysokiej prowizji. Jak to było naprawdę?
- Jak to było naprawdę... Z moich informacji wynika, że działacze nie zadzwonili nawet do mojego menedżera i skończyło się tylko na jednym e-mailu. Sami też nie odbierali od niego telefonu. Te kwoty menedżerskie na pewno były do obejścia i do dogadania.
Czyli ze strony działaczy była zbyt mała wola do zatrzymania cię w Chorzowie?
- Myślę, że tak.
Ty chciałeś zostać w Ruchu?
- Spędziłem na Cichej bardzo fajne trzy lata i z mojej strony na pewno była chęć pozostania tutaj. Niestety ze strony działaczy nie odczułem jednak zbyt wielkiego zainteresowania moją osobą, więc musiałem szukać sobie jakiejś alternatywy. Myślę, że wybrałem bardzo dobrze i najbliższe dwa i pół roku spędzę w Koronie Kielce.
Nie było tak, że kluby same o ciebie pytały i wcale nie musiałeś szukać? Oprócz Korony były też informacje o zainteresowaniu Cracovii i Polonii Warszawa.
- Rzeczywiście były takie tematy. Miałem też opcję wyjazdu za granicę, ale to musiałaby być naprawdę dobra oferta, żebym się na nią zdecydował. Poza tym dobrze się czuję w Polsce i to też na tym zaważyło, że nigdzie nie wyjeżdżam. Fajnie, że kluby widziały mnie u siebie i było takie zainteresowanie moją osobą. Ostatecznie podpisałem kontrakt z Koroną Kielce i teraz tam będę się starał jak najlepiej wykonywać moją robotę.
Czeka cię rywalizacja ze Zbigniewem Małkowskim, który jesienią był pewnym punktem zespołu z Kielc.
- Chcę być numerem jeden i doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że będę musiał to sobie wywalczyć. Jeżeli utrzymam taką formę, jaką miałem w Ruchu to będzie dobrze. Oby mnie tylko kontuzje omijały.
W rundzie wiosennej Korona na własnym stadionie podejmie Ruch. Jakiego powitania spodziewasz się ze strony fanów "Niebieskich", którzy na pewno stawią się w sektorze gości?
- Oj, na pewno przyjedzie dużo kibiców z Chorzowa. Zawsze ich było dużo. Nie oczekuję od nich jakiegoś specjalnego powitania, ale mam nadzieję, że będą mnie dobrze wspominać. Korzystając z okazji wszystkim kibicom Ruchu chciałbym życzyć zdrowych, wesołych świąt Bożego Narodzenia, żeby były ciepłe, miłe i przyniosły wam wiele radości, a także wszystkiego najlepszego w nadchodzącym nowym roku!
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)