Tychy są miejscem, w którym piłkarskie szlify mogą zdobywać młodzi piłkarze Ruchu Chorzów. Już od półtora roku barwy GKS-u reprezentuje Bartłomiej Babiarz. 21-letni dziś zawodnik przed wypożyczeniem był członkiem złotej drużyny z Chorzowa, która zdobyła mistrzostwo Młodej Ekstraklasy. - MESA była bardzo dobrym pomysłem i sprawdziła się w pierwszym sezonie. Drugi udało nam się wygrać, jednak poziom tych rozgrywek z roku na rok jest coraz niższy. Trzeci sezon i obecny, to bardzo słabe konfrontacje, z małą ilością kibiców. Trenerzy wystawiają coraz słabszych graczy, przez co rozgrywki tracą na wartości - mówi "Babi".
Babiarz od półtora roku reprezentuje klub z Tychów na zasadzie wypożyczenia. - Warto czasem zrobić krok w tył, żeby potem zrobić dwa do przodu. Przechodząc do GKS-u, z chęci występów w meczach o stawkę, nie byłem pewien czy to dobre posunięcie, aby przejść o dwie klasy rozgrywkowe niżej. Dziś wiem, że była to dobra decyzja. Lubię grać o punkty, czy puchary, bo przynosi to także wymierne korzyści, nie tylko w rozwoju umiejętności - twierdzi.
Wychowanek Hetmana 22 Katowice bardzo szybko stał się podstawowym zawodnikiem tyskiej jedenastki. - W zaaklimatyzowaniu pomogli mi byli i wypożyczeni zawodnicy Ruchu. Przede wszystkim Krzysztof Bizacki, który obiecał mi pomoc, ale pod warunkiem, że udowodnię swą wartość, i odwdzięczę się walcząc na boisku. To zawodnik zasługujący na szacunek za swoją przeszłość, ale nie ma między nami żadnych barier z tego powodu. Z pozostałymi "niebieskimi" chłopakami mam stały kontakt, dzięki wspólnym podróżom na treningi. Lecz w szatni nie ma podziałów, wszyscy jesteśmy wobec siebie równi - opowiada.
GKS w tym sezonie stawia sobie wysokie cele. - My zawodnicy, kibice i działacze po cichu liczymy na awans do pierwszej ligi. Mamy 4 punkty straty do lidera. Nasza gra dobrze się układa, potrafiliśmy wysoko zajść w Pucharze Polski i walczyć jak równy z równym, ale niestety odpaść w konfrontacji z Lechem Poznań. Z całokształtu swojej gry nie jestem jednak zadowolony. Zawsze mogła być lepsza - mówi zawodnik.
Bartłomiej Babiarz ma bardzo konkretne plany na przyszłość. - Chciałbym pozostać w Tychach do końca okresu wypożyczenia, czyli do czerwca i często występować, aby móc się ciągle rozwijać. Zależy mi, by zwrócić na siebie uwagę sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu Ruchu. Gra w Ekstraklasie to wspaniała sprawa. Mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej, ale co będzie, czas pokaże - zaznacza. "Babi" ma jeszcze sporo czasu, by pokazać się działaczom z ulicy Cichej, jego kontrakt obowiązuje do końca 2012 roku. - Nie myślę jeszcze o jego przedłużeniu, na razie skupiam się na walce o występy w najwyższej klasie rozgrywkowej - wyjaśnia.
Piłkarzowi w ostatnim czasie przytrafiła się niefortunna kontuzja, która jednak nie powinna przeszkodzić mu w normalnych przygotowaniach do rundy wiosennej. - Na przedostatnim treningu zostałem przypadkowo trafiony piłką w rękę, łamiąc mi kość śródręcza. Mam gips na lewej ręce, ale lekarze zapewnili mnie, że po przerwie świątecznej będę mógł wrócić do treningów. Jedynie przez pewien czas będę musiał uważać w trakcie zajęć ze sztangą. Chciałbym szybko wrócić do pełnych obciążeń treningowych - podsumowuje Babiarz.
źródło: Niebiescy.pl