Ruch Chorzów jest zdecydowany na napastnika za 400 tys. euro. Działacze nie zdradzają, kto jest dla nich wart tyle pieniędzy, ale zapewniają, że wydadzą je bez mrugnięcia okiem. Wcześniej na Cichej plotkowano, że Ruch chce postawić na młodego Polaka, który gra w Niemczech.
Po ostatnich testach usłyszeliśmy, że nie ma szans, by w Chorzowie grał Słoweniec Sebastjan Komel. W klubie nie ma też jednomyślności, czy warto stawiać na Macedończyka Gligora Gligorova. Ruch wysłał za to zapytania w sprawie ewentualnych transferów Michała Ilków-Gołąba z GKP Gorzów oraz Michała Steinke z Tura Turek.
Na Cichej nie chcą na siłę szukać następcy dla bramkarza Krzysztofa Pilarza. - Chcę zaznaczyć jasno - z Krzyśkiem na pewno byśmy się dogadali. Nie będziemy jednak tolerować żądań menedżerów, którym trzeba ekstra płacić grube pieniądze za to, że piłkarz przedłuża kontrakt - podkreśla Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki.
Zła wiadomość jest taka, że tego samego menedżera co Pilarz ma też m.in. Krzysztof Nykiel, któremu Ruch też chce zaproponować nową umowę.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice