Rok temu "Niebiescy" byli w czubie tabeli, a teraz są tuż nad kreską. W ciągu ostatniego roku drużyna Ruchu zrobiła spory krok wstecz. Porównując tabelę ekstraklasy po rundzie jesiennej w sezonie 2009/10 z obecnymi rozgrywkami chorzowianie obsunęli się aż 11 pozycji w dół i z zespołu, który jeszcze niedawno z powodzeniem walczył o europejskie puchary przekształcili się w ekipę broniącą się przed spadkiem z naszej piłkarskiej elity. - Latem odeszli od nas bardzo dobrzy zawodnicy i nie ma co ukrywać, że byliśmy jesienią słabszym zespołem niż przed rokiem. Od razu jednak powiem, że graliśmy lepiej niż wskazuje na to nasze miejsce w tabeli - twierdzi trener Ruchu, Waldemar Fornalik.
W tym sezonie chorzowianie w 15 spotkaniach zdobyli ledwie 17 "oczek" i tylko dzięki lepszej różnicy bramek plasują się w tabeli nad strefą spadkową. Zaledwie 12 strzelonych jesienią goli jest drugim po Arce najgorszym wynikiem w lidze i nie wystawia dobrego świadectwa napastnikom Ruchu wśród których nie ma już Niedzielana i Sobiecha. Na Cichej "Niebiescy" przegrali w tej rundzie co prawda tylko raz, ale aż trzy mecze zremisowali i trzy wygrali. Co ciekawe, na zdobycz punktową wpłynęły zwycięstwa z Wisła Kraków, Legią Warszawa i Lechem Poznań. - Może nie powinienem tego mówić, ale z wielką trójką graliśmy w momencie, gdy te drużyny nie były w optymalnej dyspozycji. Wygrywaliśmy z Wisłą, Legią i Lechem, ale przegrywaliśmy później mecze, których przegrać nie powinniśmy, bo wypadali nam z gry kluczowi zawodnicy, że wspomnę chociażby kontuzję Janoszki po spotkaniu z Lechem - ocenia trener chorzowian. I dodaje: - Zimą nasz skład ma zostać wzmocniony, więc z niecierpliwością czekam na nowych zawodników.
źródło: Dziennik Zachodni / Niebiescy.pl