Tomasz Sokołowski (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Popełniliśmy do przerwy dwa błędy, za które zapłaciliśmy bramkami. Stworzyliśmy dwie lub trzy sytuacje i wydawało się, że nic nam nie grozi. Tymczasem Bąkowi wyszedł fantastyczny strzał i wkradło się trochę nerwowości. W następnej akcji Kosmalski pograł z Olszarem i zrobiło się 2:0. Staraliśmy się narzucić swój styl gry, a musieliśmy gonić. Im to pasowało, bo mają szybkie boki. Chcieliśmy grać ofensywnie, ale zabrakło asekuracji. W drugiej połowie nie strzeliliśmy bramki kontaktowej, a Polonia mogła nas skutecznie skontrować i byłoby 4:0. Musimy popracować i wyeliminować wiele błędów, jak np. skuteczność, szybkość czy gra w obronie. Zakładaliśmy sobie, żeby zagrać ofensywnie, stworzyć sytuacje i przynajmniej wykorzystać jakąś. Miałem dzisiaj świetną okazję, ale niestety nie wyszło. Bardzo nad tym ubolewam. Musimy wyciągnąć wnioski z tego zimnego prysznicu, żeby to się nie powtórzyło w kolejnych meczach. (neo)
Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu Chorzów):
- Szkoda straconych punktów. Szybko straciliśmy bramkę, dzięki czemu Polonia się ustawiła i zaczęła grać z kontry. Na początku biliśmy głową w mur, nie mogliśmy sobie stworzyć sytuacji. Pierwsza bramka padła po bardzo ładnym strzale, kolejna po naszym błędzie w obronie, bo dopuściliśmy Polonię do kontry. W drugiej połowie było jeszcze gorzej, graliśmy strasznie nerwowo. Pozostaje nam podziękować kibicom za doping do samego końca i odrobić te punkty na wyjeździe. (rob)
Sebastian Nowak (bramkarz Ruchu Chorzów):
- Z bramki wydawało mi się, że kolegom brakowało dokładności i w niektórych momentach chyba też szybkości. Szybka linia ataku w ekipie z Warszawy wyrządziła nam dużo zła. Ja nie poczuwam się do straty bramek, aczkolwiek na pewno przeanalizujemy to spotkanie na video i pomyślimy, co udoskonalić w kolejnych meczach. Bo jeżeli przegrywamy u siebie 2:0 i wychodząc na drugą połowę cudem uniknęliśmy dwóch kolejnych bramek, to coś jest nie w porządku. Musimy się nad tym zastanowić... (osa)
Paweł Kieszek (bramkarz Polonii Warszawa):
- Wiadomo, kto był faworytem. Jest to dla nas miła niespodzianka. Nie mogliśmy brać przed meczem pod uwagę ilości bramek, które wbił nam Ruch jesienią. Wtedy w Pucharze Polski chłopaki przyjechali pół godziny przed spotkaniem, było to niezorganizowane. U siebie 4:3. Teraz jest 2:0 i trzeba się cieszyć. Najwięcej szczęścia miałem dzisiaj przy strzale Sokołowskiego. Piłka instynktownie trafiła we mnie i udało się złapać. To była kluczowa sytuacja, bo wtedy jeszcze Ruch mógłby się pokusić o remis. (neo)
Grzegorz Baran (obrońca Ruchu Chorzów, pauzował za kartki):
- Wrażenia po meczu na pewno bardzo niekorzystne. Przegrywamy 2:0. Mieliśmy szansę, aby odskoczyć na siedem punktów przewagi. Drużyny, które nas gonią też potraciły punkty. Zagłębie zremisowało, Jagiellonia przegrała. Wierzyliśmy, że wygramy ten mecz. Szybko straciliśmy bramkę, nie układało się po naszej myśli. Chcieliśmy to odrobić. Koledzy mieli kilka dogodnych sytuacji do strzelenia bramki, niestety bardzo dobrze dysponowany był Kieszek. Nic nam nie chciało wpaść. Mecz kończy się wynikiem 0:2, ale nie poddajemy się i będziemy walczyć o punkty w innych meczach. O moich zastępców w linii obrony byłem pewien. Miałem nadzieję, że dobrze mnie zastąpią. Marcin Klaczka, mimo, że został zmieniony w przerwie zagrał poprawne zawody. (osa)
Bogusław Pietrzak (trener Piasta Gliwice):
- Było to bardzo zacięte widowisko. Tragedią Ruchu - który dobrze zaczął ten mecz - była szybko stracona bramka. Widać było, jak z tych doświadczonych zawodników zeszło powietrze. Bardzo mnie to zaskoczyło. Czasem nie wiedzieli jak mają zareagować. No a gwoździem do trumny była już druga bramka, która padła zresztą po fantastycznej akcji. W drużynie zwycięzców na wyróżnienie zasłużyli Kosmalski, Zasada i Kieszek. Generalnie cały zespół Polonii podobał mi się w dniu dzisiejszym dużo lepiej. A co ja tutaj robię? Szukam recepty na dobrą grę Piasta Gliwice. (osa)
Grzegorz Kapica (były piłkarz Ruchu Chorzów):
- Zasłużone zwycięstwo Polonii, co by nie powiedzieć. Zagrali całkiem inaczej niż w poprzedniej kolejce z Kmitą Zabierzów. No, ale tak się zawsze gra u lidera. Stawka spotkania, klasa rywala powoduje to, że zawodnicy potrafią się wznieść na wyżyny. Trzeba przyznać, że dziś „Czarne Koszule” zagrały bardzo dobry mecz. Zaznaczając, że gra Ruchu nie była taka, do jakiej nas „Niebiescy” przyzwyczaili jesienią. To ułatwiło zwycięstwo podopiecznym Fornalika. Wyróżniłbym zdecydowanie Jacka Kosmalskiego. Tydzień temu również był najlepszy na boisku. Piękna bramka Sebastiana Olszara po składnej akcji. Takie bramki cieszą kibiców, niezależnie od tego, kto gra i kto, z jakiego miasta przyjeżdża. W Ruchu trudno dziś kogokolwiek wyróżnić. Najsłabszych nie wskazujemy. Takie mecze jak dziś się zdarzają. To trzeba przeżyć i myśleć o kolejnych, mam nadzieję wygranych. (osa)