Miłość do futbolu zakrzewił w nim jego ojciec. Słynny "Ecik" był świetnym napastnikiem, a syn
Łukasz Janoszka od najmłodszych lat z podziwem oglądał gole swojego taty w barwach GKS-u Katowice i Ruchu Radzionków. Dziś "Młody Ecia" obchodzi swoje 20. urodziny i jest coraz bliżej pierwszego składu Ruchu... Chorzów.
Łukasza na pierwszy trening nikt nie musiał namawiać. - Miałem wtedy 8 lat i sam podjąłem decyzję o zapisaniu się do klubu. Rodzice oczywiście byli zadowoleni z tego faktu. Tak się złożyło, że mój tata był trenerem mojego rocznika w Radzionkowie, więc zacząłem u niego trenować - wspomina.
Wkrótce młody piłkarz zaczął poważniej myśleć o swojej przyszłości, gdyż otrzymał propozycje z trzech klubów: Górnika Zabrze, SMS-u Łódź i Ruchu Chorzów. - Do gry w Ruchu namówił mnie brat Sebastian, który od dziecka jest zagorzałym kibicem "Niebieskich". Dodatkowym argumentem była lepsza szkółka piłkarska, która dawała mi lepsze warunki do rozwoju - opowiada.
W Chorzowie, 16-letni wówczas zawodnik trafił pod skrzydła trenera Ireneusza Psykały. Po dwóch sezonach gry w juniorach, "Ecik" otrzymał szansę od szkoleniowców pierwszej drużyny Ruchu. Spisywał się dobrze i często biegał po drugoligowych boiskach. Niestety, jego kariera została zakłócona przez kontuzję, która swój początek miała podczas gry w... siatkówkę. - Podczas jednej akcji spadłem na rękę i wybiłem bark. Był to początek moich problemów, bo stał on się tak niestabilny, że co jakiś czas wypadał. Wiosną 2005 roku w trakcie meczu z Podbeskidziem, przy przyjmowaniu piłki zrobiłem zły ruch ręką i bark znowu wyskoczył. Niezbędna była operacja, po której bark był unieruchomiony przez 6 tygodni. Potem czekała mnie rehabilitacja u doktora Wielkoszyńskiego - tłumaczy.
Po powrocie do zdrowia "Ecikowi" trudno było znaleźć miejsce w składzie coraz mocniejszego Ruchu. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu trener Wleciałowski zasygnalizował, że lepiej będzie dla niego, jeśli zostanie wypożyczony do Walki Makoszowy. Było to świetne posunięcie, bowiem Janoszka był podstawowym zawodnikiem zespołu z Zabrza i strzelał wiele bramek. Podczas okresu przygotowawczego szkoleniowiec "Niebieskich" postanowił więc zaprosić młodego zawodnika na Cichą, by przekonać się o jego umiejętnościach. Łukasz postanowił to wykorzystać i swoją postawą na treningach udowodnił, że należy mu się miejsce w kadrze zespołu z Chorzowa.
Od początku rundy wiosennej syn Mariana Janoszki regularnie pojawia się na boisku w końcówkach spotkań i za każdym razem sporo wnosi do gry ofensywnej "Niebieskich". Czego Łukasz życzy sobie w dniu 20. urodzin? - Przede wszystkim zdrowia, jak najwięcej dobrych występów Ruchu, awansu do ekstraklasy i zdania matury. Myślę, że na ten rok wystarczy - uśmiecha się, a nam nie pozostaje nic innego, jak przyłączyć się do życzeń. Wszystkiego niebieskiego!