Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków zainteresował się losem "Omegi", historycznego zegara ze stadionu Ruchu. Rozpoczęła się procedura, która ma sprawić, że szwajcarski mechanizm zostanie zabytkiem.
Grzegorz Małyska, którego rodzina opiekuje się zegarem od 1939 roku, stara się od wielu miesięcy, by "Omega" zyskała nadzwyczajną ochronę. Małyska już nie przynosi zegara na stadion. Mechanizm, narażony na zniszczenie przez chuliganów, zastąpił na Cichej elektroniczny wyświetlacz. "Omega" w mieszkaniu Małyski czeka teraz na lepsze czasy. - Jej miejsce jest na stadionie - podkreśla "strażnik zegara". W poniedziałek szukał on pomocy u wojewódzkiego konserwatora zabytków, którego tematem zainteresował Andrzej Gowarzewski, dziennikarz sportowy i wydawca.
Z Małyską spotkała się Katarzyna Limanowska, odpowiedzialna m.in. za sprawy związane z rejestrem zabytków. - O tym, że "Omega" to nie jest zwykły zegar, świadczy nie tylko mechanizm, ale i historia, jaka się z nim wiąże - podkreślała. Małyska przypomniał historię Augustyna Ferdy - dziadka i pierwszego opiekuna zegara, który w 1939 roku rozebrał zegar do ostatniej śrubki i schował pod węglem. Ryzykował bezpieczeństwo rodziny, ale nie pozwolił, by mechanizm wpadł w ręce hitlerowców.
Teraz zegar znowu zostanie rozebrany. Będzie za to odpowiadał Eugeniusz Kalkowski. Zegarmistrz z Rybnika weźmie w rękę każdy trybik i śrubkę i opisze je w tzw. karcie ewidencyjnej. - To pierwszy krok, by zegar otrzymał specjalny numer i został wpisany do rejestru zabytków - precyzuje Limanowska.
Jeżeli "Omega" zostanie już zabytkiem, to wcale nie oznacza, że trafi do muzeum. - Konserwator zawsze oczekuje, że zabytek wróci na swoje pierwotne miejsce, w tym przypadku na stadion. Dopiero w drugiej kolejności rozważa się inną, bezpieczną lokalizację - podkreśla Limanowska i zapewnia, że wojewódzki konserwator zabytków przyjrzy się też historycznej trybunie na Cichej, której grozi wyburzenie.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice / Niebiescy.pl