Związkowy Trybunał Piłkarski przy Polskim Związku Piłki Nożnej ukarał Ruch Chorzów grzywną w wysokości 100 tysięcy złotych za to, że nie płaci swoim wierzycielom. Na Cichej są zdziwieni całą sytuacją, gdyż klub już półtora roku temu otrzymał dokument potwierdzający spłatę całego zadłużenia.
Chodzi o byłych piłkarzy: Bartłomieja Jamroza, Rafała Kwiecińskiego, Marka Matuszka, Jacka Matyję, Jana Wosia, Damiana Gorawskiego, Jakuba Wierzchowskiego i trenera Oresta Lenczyka.
Co dalej? Na drodze prawnej - pat! Dopiero 26 listopada w Statut PZPN wpisany ma zostać punkt, iż instytucją odwoławczą od werdyktów ZTP jest Trybunał Arbitrażowy przy MKOl. w Lozannie. Dotychczasowy organ odwoławczy - Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. - już nim nie jest od czasu nowelizacji ustawy o sporcie kwalifikowanym. Teoretycznie więc na dziś Ruch... nie ma się gdzie odwołać!
- Od tej kary już nie ma odwołania - mówi przewodniczący ZTP Krzysztof Malinowski. - Chyba że klub po otrzymaniu prawomocnego orzeczenia ureguluje długi. Jeśli tego nie zrobi, to możemy wystąpić o kolejną sankcję, czyli odebranie licencji na starty w ekstraklasie - dodaje działacz związku.
Z przepisów wynika, że po otrzymaniu orzeczenia "Niebiescy" mają 30 dni na rozwiązanie problemu. Kłopot w tym, że na Cichej nie wiedzą, o co chodzi. - Jestem w szoku, bo nic z tego nie rozumiem - twierdzi Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej Ruch SA.
- Mamy dokument z PZPN, z którego wynika, że nikomu już nie zalegamy żadnych pieniędzy. Ten papier otrzymaliśmy już półtora roku temu, kiedy zrealizowaliśmy plan restrukturyzacji zadłużenia. Łącznie na konta wierzycieli przelaliśmy 5 mln złotych. Teraz dowiaduję się, że ten sam związek dał nam jakąś karę. To dziwne, bo żadne orzeczenie trybunału do nas nie wpłynęło. Nie dostaliśmy nawet faksu, więc nie wiem, jak się do tego ustosunkować i co o tym myśleć - mówi działacz.
źródło: Sport / Przegląd Sportowy / 90minut.pl