Śląska policja ma wiele zastrzeżeń, co do bezpieczeństwa na stadionie przy Cichej. - Większość z nich wzięła się z księżyca - mówi Krzysztof Hermanowicz, odpowiedzialny za porządek na obiekcie Ruchu.
Policja wysłała pismo do wojewody śląskiego, Zygmunta Łukaszczyka, opiniujące stan bezpieczeństwa na stadionie w Chorzowie jako negatywny. Zarzutów organów porządku publicznego jest wiele. Główny dotyczy przede wszystkim przestarzałej infrastruktury, która niesie za sobą szereg niebezpieczeństw. - W tej chwili zostało wszczęte postępowanie administracyjne mające na celu wyjaśnienie całej sprawy. Po zapoznaniu się z pełną dokumentacją, przedstawioną przez każdą ze stron, czyli policji i organizatora imprezy, wojewoda do 30 dni od jego wpłynięcia wyda decyzję - tłumaczy Grzegorz Kamienowski, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jakiej decyzji można się spodziewać? - Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych daje trzy rozwiązania. Wojewoda może wydać całkowity zakaz organizowania imprez masowych. Może zezwolić na imprezę, ale bez udziału publiczności. A jeżeli okaże się, że nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób ograniczać organizatorowi przygotowanie imprezy masowej, wówczas odbywać się będzie ona na dotychczasowych zasadach i na podstawie pozwolenia, które wcześniej zostało wydane - odpowiada Kamienowski.
W Ruchu nie kryją zdziwienia takim obrotem sprawy. - Przed sezonem komenda miejska w Chorzowie pozytywnie zaopiniowała nasz obiekt. Teraz nagle diametralnie zmieniła zdanie - mówi Krzysztof Hermanowicz, kierownik ds. bezpieczeństwa "Niebieskich".
Właściciel stadionu, czyli chorzowski MORiS oraz Ruch mają wiele argumentów na swoją obronę przed ewentualną decyzją o zamknięciu stadionu przy Cichej, o co najprawdopodobniej będzie wnioskował komendant wojewódzki policji. Oprócz zapisu z monitoringu, na którym widać bierność policji w trakcie zajść kibiców, na korzyść chorzowian mogą przemawiać także dokumenty, mówiące o tym, że co pół roku policja kontroluje obiekt przy Cichej, a przez ostatnie trzy lata nie było z jej strony żadnych zastrzeżeń. Z kolei zastrzeżenia mówiące o braku odpowiedniego oświetlenia tras dojścia do sektorów wytrąca... kilkadziesiąt nowych lamp zamontowanych specjalnie w tym celu.
- Większość zarzutów opisanych w piśmie do wojewody wzięła się z księżyca - mówi Hermanowicz. Przedstawiciel Ruchu obala również postawiony zarzut, jakoby ochrona nie była przygotowana na przyjęcie kibiców. Służby mundurowe twierdzą, że wszyscy doskonale wiedzieli, o której pociąg z gośćmi dotrze do Chorzowa i że przyjechał na stację planowo. - Na stacji był dużo wcześniej i nikt z policji nie dał nam sygnału. Przy każdym innym meczu odbieram około 10 telefonów od policji z informacją, gdzie aktualnie znajdują się kibice przyjezdni i ile drogi pozostało im jeszcze, by dojść na stadion. Tym razem nie było żadnego telefonu. Pojęcia o tym nie miał nawet kierownik ds. bezpieczeństwa Lecha, który był z nami na przedmeczowej odprawie - mówi Hermanowicz.
Czy w klubie spodziewają się najgorszego? - Raczej możemy spać spokojnie. W piśmie do wojewody złożyliśmy wszelkie wyjaśnienia. Do całkowitego zamknięcia obiektu nie powinno dojść. Musimy się jednak liczyć z tym, że nałożone zostaną ograniczenia, co do liczby kibiców mogących zasiąść na trybunach - kończy Hermanowicz.
źródło: Sport / Niebiescy.pl