Z wygranej nad Lechem Poznań najbardziej cieszył się Łukasz Janoszka. 23-letni pomocnik od dwóch meczów czekał na wykonanie kołyski dla swojego syna, Oliviera. W niedzielę wreszcie się to udało, a radość "Ecika" była tym większa, że to właśnie on wpisał się na listę strzelców. - Koledzy z drużyny obiecywali mi kołyskę już przed pucharowym występem w Olsztynie, ale ani podczas spotkania z OKS, ani w potyczce z Arką nie udało nam się strzelić bramki. Teraz radość była podwójna – cieszy się Janoszka.
W głosie młodego tatusia słychać wielką dumę.
Łukasz Janoszka: - Bo jestem teraz bardzo szczęśliwym człowiekiem. Syn jest grzeczny i nie daje nam za bardzo w domu w kość, ale tak naprawdę żadne dodatkowe obowiązki związane z Olivierem nie są dla mnie problemem.
A jak narodziny wnuka przyjął pana tata Marian Janoszka?
- Tata jest bardzo zadowolony. Olivier jest teraz jego oczkiem w głowie, bo to jego pierwszy wnuczek.
Nazwisko Janoszka zobowiązuje. Czy syn też będzie tak dobrym piłkarzem jak tata i dziadek?
- Na pewno nie będziemy go do niczego zmuszać, ale myślę, że pochodząc z takiej rodziny Olivier piłkę ma po prostu w genach.
Rozmawiał: Jacek Sroka (POLSKA Dziennik Zachodni)
Co z urazem Łukasza Janoszki?
W trakcie spotkania z Lechem Poznań Łukasz Janoszka doznał kontuzji mięśnia półbłoniastego. Na szczęście okazało się, że uraz nie jest tak groźny, jak początkowo przypuszczano. - Badanie usg wykazało naderwanie jednego z mięśni uda. Na dziś nie potrafię powiedzieć jak długo potrwa moja przerwa w treningach, bo wszystko zależeć będzie od tempa zrastania się tego mięśnia - powiedział piłkarz. |
źródło: Niebiescy.pl / POLSKA Dziennik Zachodni