Piotr Świerczewski (pomocnik Dyskobolii Grodzisk):
- Ruch to drużyna, która już jedną nogą jest w pierwszej lidze. Fajnie, że w ekstraklasie będzie kolejna śląska drużyna. Mam stąd miłe wspomnienia z derbów rozgrywanych na Cichej i na Bukowej. Kibice Ruchu nie za bardzo mnie lubią, ale taki jest sport. Po piętnastu latach mogłem znowu zagrać tutaj i po raz pierwszy w pojedynkach z „Niebieskimi” wpisać się na listę strzelców. Niewiele takich bramek strzela się w życiu. Piłka akurat dobrze siadła mi na prostym podbiciu. Obrońca trochę naiwnie do tego podszedł, bo mógł wyczekać. Lata lecą i kiedyś byłem lepszym piłkarzem, więcej biegałem, więcej dryblowałem. Na polską ligę jednak wystarczy. Bramka strzelona na wyjeździe liczy się podwójnie. Bylibyśmy frajerami, gdybyśmy nie strzelili. Było wiele okazji: Lacić, Goliński, Sikora i Lato, który mógł lobować bramkarza. Jesteśmy trochę faworytami rewanżu. Nie możemy jednak wpaść w euforię, bo nie możemy lekceważyć rywala.
Robert Mioduszewski (bramkarz Ruchu Chorzów):
- Dyskobolia to drużyna pierwszoligowa i zagrała dzisiaj przede wszystkim skutecznie. Wykorzystali jedną sytuację, Świerczewski świetnie strzelił i do przerwy przegrywamy 0:1. Postaramy się odrobić to w Grodzisku. Myślę, że w swoim debiucie zagrałem przyzwoicie. Nie miałem zbyt wiele roboty, bo rywal niezbyt często mnie „zatrudniał”, poza tym, że udało im się strzelić jedną bramkę. Nie można całej winy zwalać na nierówne boisko, bo obie drużyny miały te same warunki. Murawa na pewno odczuła na sobie dwa mecze w jednym tygodniu i jakieś rozruchy. Jeśli wkrótce się zazieleni, to pewnie będzie w całkiem przyzwoitym stanie.
Michał Pulkowski (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Groclin okazał się zespołem bardzo doświadczonym. Na boisku wyszło ich ligowe ogranie. Czekali na swoją szansę przez cały mecz i się doczekali. Byliśmy przygotowani na to, jak oni grają. Trener udzielił nam przed meczem nam kilku wskazówek, jak przeciwdziałać ich poczynaniom, ale nie zawsze to się udawało. W meczu przeciwko takiej drużynie nie ma się tylu sytuacji, co przeciwko zespołom z drugiej ligi. Tutaj się trafią 2-3 okazje, i trzeba to wykorzystać.