Po ponad sześciu latach przerwy Marek Szyndrowski znów będzie reprezentował barwy Ruchu Chorzów. Dziś podpisał on z "Niebieskimi" dwuletni kontrakt. - Od mojej ostatniej wizyty wiele się tutaj zmieniło. Kilka lat temu klub miał ciężką sytuację, także finansową. Spadliśmy do drugiej ligi, a potem walczyliśmy w barażach o trzymanie się. Nie było wesoło i lepiej tego nie wspominać – mówi wychowanek klubu.
30-letni zawodnik, po tym, jak we wtorek rozstał się z GKS-em Bełchatów, szybko nawiązał kontakt z działaczami Ruchu. - Wkrótce po moim odejściu z Bełchatowa zadzwoniłem do pana Mirosława Mosóra. Wspólnie z dyrektorem sportowym i trenerem Waldemarem Fornalikiem doszliśmy do porozumienia – wyjaśnia obrońca.
Na swój występ w zespole "Niebieskich" będzie jednak musiał poczekać kilka miesięcy. Z powodów formalnych na boisku zobaczymy go dopiero na wiosnę. - Przepisy mówią, że nie mogę reprezentować barw dwóch klubów w jednej rundzie. Mógłbym grać, gdybym rozwiązał kontrakt z Bełchatowem z winy klubu. Było jednak inaczej, rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Nie uśmiechało mi się siedzenie na ławce rezerwowych. Gwóźdź do trumny został przybity, gdy zesłano mnie do Młodej Ekstraklasy. Ja mam ambicję, by grać w ekstraklasie – podkreśla zawodnik, który ostatnio występował na prawej obronie.
źródło: Niebiescy.pl/ Ruch Chorzów