- Mamy w tym sezonie więcej pewności siebie. W zeszłym sezonie nie do końca wierzyliśmy w to, że możemy dojść tak daleko. Teraz już wiemy, iż jesteśmy w stanie podjąć walkę z każdym w ekstraklasie. I wyjść z niej zwycięsko - zapewnia Michał Pulkowski.
Kapitan "Niebieskich" w rozmowie z tygodnikiem "Piłka Nożna" zdradza, że jest zespołowym... skarbnikiem. - Prowadzę specjalny zeszyt, w którym wszystko skrzętnie jest odnotowane. Jakiś czas temu, kiedy na treningach często graliśmy w dziadka, liczyłem, który zawodnik dostał najwięcej siatek - opowiada "Pulo". - Wypadło na mnie, otrzymałem elegancką statuetkę z odpowiednim do sytuacji komentarzem: dla najlepszego siatkarza w drużynie Ruchu. To chyba świadczy o tym, że jestem uczciwy - śmieje się pomocnik.
Na co przeznaczane są pieniądze? Jak zapewnia niebieski skarbnik, chodzi "nie tylko na żartobliwe podarunki": -Zawsze staramy się być na bieżąco z życiem prywatnym kolegów. Na przykład Marcinowi Zającowi niedawno urodziło się dziecko, więc ze wspólnej kasy sprezentowaliśmy mu bon na zakupy do Smyka. Co prawda, padła sugestia, że jeśli Marcin ma ochotę, może go wykorzystać na własne ciuchy, ale chyba się nie zdecydował - żartuje.
Pulkowski zdradza także, że w szatni chorzowskiej drużyny wyodrębniła się jakiś czas temu "frakcja karciana". - Kilku zatwardziałych graczy od nas odeszło, zostałem tylko ja i Ariel Jakubowski, a uczyć się próbuje Łukasz Janoszka. Poszła jednak fama, że w karty umieją też zagrać Marcin Malinowski, Sebastian Olszar oraz Grzesiek Bronowicki, którzy trafili na Cichą latem. Oczywiście to oni rozprzestrzeniają tę famę. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak sprawdzić się w rywalizacji, bo jakoś jeszcze nie było okazji. Przy najbliższej jednak rozstrzygniemy, kto jest lepszy.
źródło: Piłka Nożna / Niebiescy.pl