Arkadiusz Piech (napastnik Ruchu):
- Trener przestrzegał nas, że może to tak wyglądać, jeśli nie strzelimy pierwsi bramki. Skończyło się, jak się skończyło. Na szczęście dla nas udało się wygrać w rzutach karnych i awansowaliśmy do kolejnego etapu Pucharu Polski. Szkoda jednak, że nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji, bo mogliśmy wcześniej zakończyć ten mecz. Mieliśmy bardzo dużo okazji, ale brakowało skuteczności i czasami trochę szczęścia. Może też zimnej krwi pod bramką rywala, by wepchnąć piłkę do siatki. Do rzutów karnych podeszliśmy maksymalnie skoncentrowani. Krzysiek Pilarz ma chyba magnes w rękach (śmiech). Przyciągał piłki do siebie i obronił aż dwie "jedenastki". Podróż do domu na pewno będzie wesoła. (neo)
Krzysztof Pilarz (bramkarz Ruchu):
- Cieszę się, że udało mi się wybronić te rzuty karne, bo był to dla nas ciężki mecz. Stomil postawił nam wysokie warunki. Pierwsza połowa nie była najlepsza w naszym wykonaniu, bo za bardzo staliśmy na boisku, zamiast grać. W drugiej połowie mieliśmy dużo sytuacji do strzelenia bramki, ale się nie udało. Trzeba pochwalić zespół z Olsztyna, że grał ambitnie, a przez to mecz trwał dłużej. (rob)
Grzegorz Bronowicki (obrońca Ruchu):
- Myślałem, że wyjaśnimy wszystko w 90 minut. Nieraz jednak grałem w takich meczach z teoretycznie słabszym przeciwnikiem i czasami tak jest, że jeśli nie wykorzysta się kilku sytuacji, to trzeba potem grać 120 minut. Te 90 to już czas, który można odczuć w nogach i płucach, ale jestem zadowolony, by po kontuzji zdołałem wytrzymać te 120. To jest dobry prognostyk na przyszłość. (neo)
źródło: Niebiescy.pl