Akcja chorzowskich kibiców podczas niedzielnego meczu ekstraklasy z Koroną Kielce wstrząsnęła Cichą. Działacze klubu z napisów na transparentach dowiedzieli się, że "oszukują i kradną". - Poczułem się bardzo dotknięty niektórymi hasłami na transparentach kibiców. Zapewniam, że nikt w klubie nie ukradł ani nie sprzeniewierzył nawet złotówki. Od trzech lat tylko do Ruchu dokładam, kupuję nowe akcje, za swoją pracę nie pobieram żadnego wynagrodzenia. Miałem swój pomysł na Ruch. Nie było w nim miejsca na osłabienia, sprzedaż czołowych piłkarzy. Podobnie myślą nasi sponsorzy, którzy po takiej akcji zastanowią się pewnie dwa razy, zanim zdecydują się dofinansować klub... – twierdzi Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej Ruchu.
- Sytuacja Ruchu jest zdecydowanie lepsza niż jeszcze kilka miesięcy temu. Nie mamy już trzymiesięcznych opóźnień w wypłatach pensji. Nie generujemy długów wobec ZUS-u czy urzędu skarbowego. Kibice Ruchu krzyczą: "Złodzieje". Podpisałbym się pod tym, gdyby krzyczeli: "Złodzieje marzeń". Jeżeli taka będzie wola pozostałych akcjonariuszy, jestem gotów nadal inwestować w Ruchu. Spełnić marzenia swoje i kibiców – dodaje Smagorowicz.
Co o akcji kibiców sądzi Mariusz Śrutwa? - Dla klubu nic dobrego z tego wyniknie. Spór kibiców z działaczami odbija się na grze piłkarzy, na wizerunku Ruchu w mediach. Poniekąd rozumiem frustrację sympatyków niebieskich. W ostatnim sezonie przyzwyczaili się do zwycięstw, liczyli na kolejne wygrane, a tymczasem teraz obawiają się, czy zespół utrzyma się w lidze. Wyniki lecą na łeb, na szyję. Żal jest tym większy, że działacze zapowiadali, że Ruch będzie silny, nie będzie sprzedawał kluczowych piłkarzy. Kuleje wynik sportowy. Praca ludzi odpowiadających za marketing czy pozyskiwanie nowych sponsorów też jest daleka od ideału. Jestem tylko mniejszościowym akcjonariuszem. Wiele moich pytań także pozostaje bez odpowiedzi – mówi "Super Mario".
Zaniepokojony sytuacją w Ruchu jest także prezydent Chorzowa, Marek Kopel: - Bardzo mnie martwi to, co się dzieje na Cichej. Konflikt kibiców z działaczami jeszcze żadnego klubu nie poprowadził do sukcesów w lidze. Nie dziwię się, że sympatycy Ruchu oczekują jasnej polityki transferowej. Jak temu zaradzić? Nie ma łatwych rozwiązań. Przede wszystkim działacze muszą zacząć od siebie. W klubie dochodzi do nieporozumień między akcjonariuszami. Im wcześniej strony wyjaśnią sobie sporne kwestie, tym szybciej będzie spokój. Czy hasła, które wypisują kibice, są uzasadnione? Prawda, jak zawsze, leży pośrodku. Na pewno nie jest tak, że na awansie do europejskich pucharów czy sprzedaży kolejnych piłkarzy klub zyskał takie wpływy, że mógł myśleć o wielkich transferach. Nie jest tajemnicą, że Ruch miał problemy finansowe. Poprawa bieżącej organizacji klubu na pewno była priorytetem – twierdzi Marek Kopel.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice