Po wylosowaniu czternastokrotnych mistrzów kraju, działacze ze Zdzieszowic zapragnęli rozegrać spotkanie 1/16 finału Pucharu Polski w Chorzowie. W tej sprawie kontaktowali się nawet z dyrektorem sportowym "Niebieskich", Mirosławem Mosórem. Szybko jednak zreflektowali się. - Proszę mi wierzyć: po wylosowaniu takiego rywala byli¶my w szoku - mówi prezes Ruchu Zdzieszowice, Krystian Chmiel. - Liczyli¶my, że w tej fazie wpadniemy na nieco słabszego przeciwnika. Potem jednak doszli¶my do wniosku, że byłoby to nie fair w stosunku do naszych kibiców, gdyby¶my oddali rolę gospodarza. Zmienili¶my więc zamiary - wyja¶nia.
Z upływem czasu zmieniła się także ocena losu fortuny, który skojarzył drugoligowca z tak utytułowanym zespołem. No bo przecież tak spadać, to z wysokiego konia. - Każdy kibic zna historię Ruchu Chorzów i wie, że to trzeci zespół ubiegłego sezonu - kontynuuje sternik zdzieszowiczan. - Ja też interesuję się piłk± od dawna, jestem prezesem już pięć lat, więc przed dzisiejszym meczem powinienem być realist±. Z drugiej strony: cóż my mamy do stracenia? Chłopcy musz± po prostu zagrać mecz życia, bo podobne okazje zdarzaj± się raz na kilkadziesi±t lat. Poza tym - to tylko jedno spotkanie. Chorzowianie mog± nas zlekceważyć, mog± zdarzyć się niecodzienne scenariusze: sędzia się pomyli, komu¶ wyjdzie strzał życia i szczę¶cie u¶miechnie się do nas. Dlatego wierzę w moj± drużynę. Wierzę, że tanio skóry nie sprzedamy. A kto wie: może będziemy się dalej "bawić" w puchary? - nie kryje optymizmu Chmiel.
Ľródło: Sport / Niebiescy.pl