Potyczka "Niebieskich" z Piastem Gliwice zakończyła się skromnym zwycięstwem gospodarzy. Kibice zgromadzeni przy bocznym boisku Stadionu Śląskiego byli świadkami wyrównanego pojedynku oraz momentami bardzo ostrej gry, czego skutkiem były kary dla piłkarzy obu drużyn. Jedyną bramkę, chwilę przed końcowym gwizdkiem sędziego, zdobył Tomasz Sokołowski.
"Piastunki" postawiły wysokie warunki i spotkanie od początku było bardzo wyrównane. Przyjezdni, szczególnie w drugiej połowie uciekali się do gry na pograniczu faulu. Salwę przewinień rozpoczął Banaś, który dwukrotnie powalił na ziemię Piotra Ćwielonga. W między czasie oberwało się Grzegorzowi Baranowi. - Rywal chciał mnie przeskoczyć, ale spadł mi na rękę. Chyba nic poważnego, ale będzie musiał zobaczyć to lekarz - mówił "Baranek". Po chwili Podgórski podciął od tyłu Łudzińskiego, a kilkadziesiąt sekund później Adamski "pomścił" kolegę z drużyny i wszystkim puściły nerwy. Najbardziej Michałowi Pulkowskiemu, który popchnął Adama Kompałę. Sędzia momentalnie nakazał obu piłkarzom opuścić murawę na dwie minuty. - Jestem tego świadomy, że gdybym zrobił tak w meczu ligowym, od razu otrzymałbym czerwoną kartkę. Na pewno to już się więcej nie powtórzy - obiecał "Pulo".
- Zachowanie Michała miało swoje przyczyny już wcześniej. Obrońcy Piasta kilka razy brzydko faulowali. Sędzia raz czy dwa podjął złe decyzje i gra jeszcze bardziej się zaostrzyła. Nastąpiła tego eskalacja i wszyscy piłkarze zaczęli przekraczać wszelkie przepisy - bronił swojego podopiecznego Wleciałowski. - Piast to drużyna dobrze zorganizowana i ciężko było stwarzać sobie sytuacje do zdobycia bramki, a mimo to, udała nam się ta sztuka. Kilka razy zabrakło nam jednak precyzji. Cieszę się z wygranej, która daje dużą satysfakcję ze względu na warunki atmosferyczne i te panujące na boisku - dodał.
Gdy emocje trochę opadły, "Niebiescy" znów zaczęli groźnie atakować. Upragniony moment nastąpił dopiero w 89. minucie. Przemysław Łudziński głową trącił lekko piłkę dośrodkowywaną przez Łukasza Janoszkę, a ta spadła wprost pod nogi Tomasza Sokołowskiego. Doświadczony zawodnik nie miał problemu z umieszczeniem jej w siatce Humerskiego. - Piłka nożna to gra mężczyzn. Nie dopatrzyłem się jednak złośliwości w piłkarzach. Był to pierwszy mecz, w którym stworzyliśmy sobie trzy dobre sytuacje i nie strzeliliśmy żadnego gola. Nie mam jednak obaw, o to czy będziemy w stanie strzelać bramki w lidze. Już przed sparingiem z Ruchem rozwiałem wątpliwości kadrowe. W składzie na pierwszy mecz ligowy mogą nastąpić jeszcze zmiany, bo zachorował Kaszowski. Cieszę się, że zdobyczą tego okresu przygotowawczego jest ogromny wzrost rywalizacji na niektórych pozycjach - stwierdził Bogusław Pietrzak, trener Piasta Gliwice.
Do inauguracji rundy wiosennej pozostał niecały tydzień, a pewną szansę gry w pierwszym składzie lidera drugiej ligi ma niewielu. Potwierdza to, że przeprowadzone zimą transfery znacznie zwiększyły rywalizację w drużynie. W meczu z Piastem, od początku między słupkami bramki stanął Sebastian Nowak, zaś w drugiej połowie trener postawił na Roberta Mioduszewskiego. Obaj golkiperzy nie popełnili żadnych błędów i zebrali bardzo pochlebne recenzje.
Defensywa chorzowian także zaprezentowała się poprawnie. Swoich możliwości w pełni nie mógł pokazać Krzysztof Nykiel, bowiem w 18. minucie upadł na kolano i ze stłuczoną rzepką musiał opuścić boisko. Bolesny uraz okazał niegroźny i były zawodnik Radomiaka Radom będzie mógł wystąpić w meczu z Górnikiem Polkowice. Po wymuszonej zmianie do gry desygnowany został Michał Osiński. "Osa" pozostawił po sobie dobre wrażenie i wydaje się być pewnym kandydatem. W środku, obok niezawodnego Grzegorza Barana, zobaczyliśmy Ireneusza Adamskiego, który raz po raz posyłał dokładne, kilkudziesięciometrowe piłki. "Adams" ma jednak godnego siebie rywala, Marcina Klaczkę.
Ogromny postęp poczynił Ariel Jakubowski, który w pierwszych grach kontrolnych nie przekonywał. W sobotnie popołudnie pokazał się z dobrej strony nie tylko w obronie, ale również w ofensywie, gdyż często wspierał Wojciecha Grzyba na prawej flance. W linii pomocy do obstawienia pozostaje chyba tylko miejsce na środku. Z gliwiczanami wystąpił tam Mamia Jikija, jednak na chwilę obecną przegrywa rywalizację z Grzegorzem Bonkiem, który razem z Makuchem, Jezierskim, Domżalskim i Brzozowskim trenował indywidualnie.
Trener Marek Wleciałowski największy dylemat ma w wyborze napastników, bo kandydatów jest aż 7! - Mamy jeszcze tydzień i przez ten czas wszystko może się zmienić. Dokładnie przenalizuję sparing z Piastem, pod kątem spotkania z Górnikiem. O tym, kto wybiegnie w piątek na boisko, piłkarze dowiedzą się na odprawie przedmeczowej - mówi tajemniczo.
Ruch Chorzów 1:0 (0:0) Piast Gliwice
Bramka: Sokołowski 89'
Składy:
Ruch: Nowak (46' Mioduszewski) - Jakubowski, Baran, Adamski, Nykiel (18' Osiński) - Grzyb, Jikija, Pulkowski, Sokołowski - Ćwielong (69' Janoszka), Mikulenas (59' Łudziński).
Piast: Humerski - Michniewicz, Widuch, Banaś, Chylaszek - Podgórski, Gamla (83' Wesecki), Kompała - Filipowicz (68' Kukulski), Janczarek (75' Bańka), Kędziora.
Sędzia: Mirosław Górecki (Katowice)
Widzów: 700