Marcinowi Malinowskiemu, który świetnie zagrał przeciwko Legii, niewiele zabrakło do zdobycia gola, który z pewnością kandydowałby do bramki roku. Na jego petardę z woleja golkiper warszawian Marijan Antolović zareagował jednak znakomicie i przeniósł piłkę nad poprzeczką. - Trochę czasu zajęło mi wchodzenie w Ruch, musiałem przestawić się na inne treningi, "wyczuć grę" nowych kolegów. Z każdym meczem czuję się jednak coraz lepiej - mówi "Malina".
» Zobacz uderzenie Marcina Malinowskiego
W konfrontacji z "Wojskowymi" było dużo walki na boisku, co 34-letni pomocnik odczuł na własnych... kościach. W trakcie spotkania zderzył się z... Michałem Pulkowskim, co doprowadziło do stłuczenia żeber. - Dałem mu zastrzyk przeciwbólowy, dlatego mógł w dobrej kondycji dograć mecz do końca. Mam nadzieję, że nie będzie to groźne stłuczenie, bo na leczenie urazu żeber nie ma innego sposobu, jak z katarem. Po prostu sam musi przejść - mówi fizjoterapeuta Ruchu, Paweł Larysz.
Kontuzja Malinowskiego jest bolesna i dzisiaj trenował on indywidualnie. Z urazem w dalszym ciągu boryka się natomiast Grzegorz Bronowicki.
źródło: Niebiescy.pl / Sport