Zarówno Ruch, jak i Legia nie najlepiej rozpoczęły sezon. "Niebiescy" zgromadzili na swoim koncie zaledwie cztery punkty, a "Wojskowi" niewiele więcej, bo sześć. Ostatnie dwa tygodnie obydwie drużyny spędziły więc przede wszystkim na eliminowaniu swoich mankamentów.
- Poświęciliśmy ten czas na trening motoryczny, ale też taktyczny. Nie ukrywamy, że w pierwszych meczach były sytuacje, w których pewne rzeczy nie najlepiej funkcjonowały. Staraliśmy się skupić też nad zwiększeniem naszej siły w przodzie, żebyśmy stwarzali więcej sytuacji pod bramką przeciwnika - zdradza Waldemar Fornalik.
Z podobnymi problemami borykają się "legioniści", którzy jak na razie nie spełniają wysokich oczekiwań, jakie przed nimi są stawiane. - Ta drużyna ma duży potencjał i posiada wielu piłkarzy o wysokich umiejętnościach. Potrzebują oni czasu, żeby wszystko funkcjonowało tak, jak sobie tego życzy trener. Teraz mieli dwa tygodnie, żeby się podleczyć - w efekcie do składu ma wrócić Astiz - i lepiej zgrać. Jesteśmy przygotowani na to, że Legia może lepiej funkcjonować niż w tych dotychczasowych meczach - zapewnia szkoleniowiec "Niebieskich", który w przeciwieństwie do Macieja Skorży nie zdecydował się na rozegranie spotkania towarzyskiego.
- My i Lech Poznań mamy za sobą chyba najwięcej meczów ze wszystkich. Uznaliśmy, że sparing jest w tej sytuacji zbyteczny - tłumaczy Fornalik.
Warszawianie zmierzyli się natomiast z III-ligową Legionovią Legionowo, którą gładko pokonali 5:2. Bramki dla Legii strzelili: Chinyama dwie, Szałachowski, Mezenga i Efir.
źródło: Niebiescy.pl