Fani "Niebieskich" bardzo niepokoją się losem czternastokrotnych mistrzów Polski. Klub, który jeszcze niedawno walczył jak równy z równym z najlepszymi ekipami ekstraklasy, teraz targany jest wewnętrznymi konfliktami na górze - informuje Futbol News.
W Ruchu ścierają się dwie opcje. Jedna chce utrzymania dotychczasowego składu, nawet jeżeli wiązałoby się to z kolejnymi pożyczkami bankowymi. Zmian i zaciśnięcia pasa chce natomiast Mariusz Klimek, który, jak na razie, w klubie ma decydujący głos. Dlatego też jesienią odbędzie się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie akcjonariuszy, które ma wyłonić nowe władze. Prezesem ma zostać Mariusz Śrutwa, którego jeszcze nie tak dawno z Klimkiem łączyły raczej chłodne stosunki. – W co gra Klimek? Sami nie wiemy – mówią w klubie.
Nie tak dawno wydawało się, że Klimek wycofa się z działalności sportowej, a jego następcą zostanie Janusz Paterman, mniejszościowy akcjonariusz, kibic i chorzowski przedsiębiorca. Rozmowy nad zakupem akcji należących do firmy Varexpol (przekazała upoważnienia Klimkowi) nie należą do łatwych, tym bardziej, że Klimek nagle postanowił mocniej zaangażować się w sprawy klubu. – Cały czas rozmawiamy z Mariuszem, bo jesteśmy znajomymi. W interesach tak jest, że jeżeli jedni chcą sprzedać, a drudzy kupić to negocjacje długo nie trwają – mówi Paterman, sugerując jednocześnie, że to nie po jego stronie leży problem.
Pomyślny finisz rozmów pomiędzy Patermanem, a Klimkiem ucieszyłby władze miasta, które po zmianach mocniej zainteresowałyby się klubem. Nieoficjalnie wiadomo bowiem, że dopóki zarządzać Ruchem będzie Mariusz Klimek, w ratuszu podejrzliwie będą spoglądać na "Niebieskich". Klimek niespełna rok temu formalnie sprzedał akcje firmie Varexpol, której prezes 29-letnia Weronika Śmigielska nigdy na Cichej się nie pojawiła. Co ciekawe właścicielem firmy z Warszawy jest inna firma, tym razem cypryjska, rodem z raju podatkowego. Zatem podejrzliwość władz Chorzowa odnośnie obecnej działalności
Klimka nie dziwi.
Fani Ruchu liczą więc przede wszystkim na Mariusza Śrutwę. – Należy prowadzić politykę nastawioną głównie na zjednanie sympatyków i wzmacnianie marki Ruchu – mówi "SuperMario", do którego w klubie podchodzą bardzo ostrożnie. – Był dobrym piłkarzem, ale nie wiem czy gwarantuje lepsze efekty zarządzając klubem, niż dotychczasowa prezes. Zresztą o tej kandydaturze wiem jedynie z gazet – mówi Paterman, który jest zadowolony z rządów Katarzyny Sobstyl. – Nic sobie i osobom, które na co dzień pracują w klubie do zarzucenia nie mam. Bronią nas wyniki sportowe i finansowe. Oczywiście najłatwiej wylać wiadro pomyj na włodarzy klubowych, ale trzeba pamiętać, z jakiego pułapu zaczynaliśmy oraz to, że pozyskaliśmy sponsora strategicznego. Dzięki temu sprawy finansowe są regulowane na bieżąco. Nie należy zmieniać tego, co dobrze funkcjonuje – kończy Paterman.
źródło: Futbol News