Mariusz Śrutwa prawdopodobnie już niebawem przejmie stery w chorzowskim Ruchu. Na 27 września zaplanowano Walne Zgromadzenie akcjonariuszy spółki, podczas którego pod ocenę trafią poczynania pracowników klubu. - Najprawdopodobniej zakończy się ono tym, że zostanie odwołana pani prezes, Katarzyna Sobstyl. A co będzie dalej, zobaczymy – mówi popularny "Super Mario", który jest przymierzany do objęcia fotelu prezesa.
Jasno stawia sprawę Mariusz Klimek, pełnomocnik przedstawicieli stołecznej firmy Varexpol. - W klubie wybrane zostaną nowe władze, a praca starych zostanie poddana weryfikacji i bardzo dogłębnej ocenie – zapowiada Klimek, który razem z Mariuszem Śrutwą posiadają 51 procent akcji, a to daje im decydujący głos podczas wrześniowego zgromadzenia.
Wszystko więc na to wskazuje, że wybór Śrutwy na prezesa będzie formalnością. Powstaje jednak pytanie - co dalej? - Przez ostatnie kilka lat dużo powiedziałem o rzeczach, które mi się nie podobają w prowadzeniu klubu. Wytknąłem dużo błędów i właśnie chciałbym je naprawić, dużo spraw zmienić, oczywiście na lepsze – odpowiada były zawodnik Ruchu.
Śrutwa mówi też, w jaki sposób poprawić płynność finansową Ruchu: - Aby gonić czołówkę z małym budżetem należy prowadzić bardzo sprytną politykę nastawioną przede wszystkim na to, żeby pozyskiwać sympatyków i wzmacniać markę klubu, a nie żeby ich jeszcze oddalać. Jeżeli nie mamy budżetu, który ktoś nam ofiaruje np. dwudziestu, czy trzydziestu milionów to musimy być z kibicami za pan brat, aby to oni byli motorem napędowym. Podejście medialne do klubu też jest bardzo ważne i to jest jedna z działek, która mi się nie podoba.
Najwięcej jednak w ostatnich dniach wśród kibiców Ruchu, a także w mediach mówiło się o fatalnej polityce transferowej "Niebieskich". Z drużyną pożegnało się trzech podstawowych zawodników, a wkrótce odejdzie także Maciej Sadlok. Tymczasem na Cichej nie widać ich zmienników. - To są jedne z błędów, które niestety pociągają za sobą kolejne. Perspektywa sprzedaży dwóch, czy trzech zawodników, czyli tych młodych, utalentowanych, grających w reprezentacji była zupełnie inna, bo klubu nie stać na utrzymanie takich piłkarzy. Klub trzeba prowadzić w taki sposób, by nie dopuścić do takich sytuacji. Nie może być tak, że na siłę trzeba pozbyć się danego nazwiska tylko dlatego, że Ruch musi dalej funkcjonować. A ich wszystkich będzie brakować. Dobrze byłoby gdyby oni pograli jeszcze w Chorzowie – twierdzi Śrutwa.
źródło: Niebiescy.pl / FutbolNews / Sport