- Czasami graliśmy bardziej sercem niż głową. Wzięliśmy pod uwagę, że to derby i bez wątpienia udzieliło nam się to. Gdybyśmy podeszli do tego meczu rozsądniej to rozjechalibyśmy dziś rywala - stwierdził po derbach z Młodym Górnikiem Piotr Kieruzel.
Obrońca Ruchu wspólnie z Piotrem Stawarczykiem stworzył parę stoperów, która okazała się dla zabrzan trudna do przejścia. - W tych rozgrywkach chodzi przede wszystkim o dobrą grę, ale myślę, że tym zwycięstwem sprawiliśmy frajdę naszym kibicom. Wiadomo, że Młoda Ekstraklasa to nie to samo co pierwszy zespół, ale w minimalnym stopniu udało nam się zrewanżować za wczorajszą porażkę - przyznał piłkarz, który w Zabrzu cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.
Kieruzel od dłuższego czasu nie może się przebić do składu pierwszej drużyny i najbliższe pół roku spędzi najprawdopodobniej w pierwszoligowym GKS-ie Katowice. - Decyzja należy do trenera Fornalika. Jeśli zdecyduje on, że nie jestem mu potrzebny to odejdę na wypożyczenie. Jeżeli natomiast uzna, że przydam się w kadrze pierwszego zespołu to zostanę - zaznaczył wychowanek Żaków 94 Kołobrzeg.
GKS fatalnie rozpoczął sezon. Katowiczanie po pięciu meczach mają zaledwie dwa punkty i zajmują przedostatnią pozycję w tabeli. Na Bukowej dojdzie także do zmiany trenera - Dariusza Fornalaka ma zastąpić Wojciech Stawowy. - Rozmawiałem z Grześkiem Goncerzem o tym, co się tam dzieje. Zawodnicy sami nie wiedzą, dlaczego tak jest. Na drużynie ciągle rosła presja i to w końcu pękło, czego efektem była porażka 1:6 z Podbeskidziem - powiedział Kieruzel.
Zawodnik "Niebieskich" zapewnił jednak, że nie boi się tak trudnego wyzwania. - Wydaje mi się, że jestem w stanie pomóc temu zespołowi. To nawet dobry moment, by wejść do drużyny i pomóc jej odbić się od dna - przyznał.
źródło: Niebiescy.pl